"Adam Nawałka powinien przywieźć szampana za pokonanie Pogonii"

01.05.2010
Motor był sensacją rundy aż do dwóch ostatnich meczów. I choć trener zespołu z Lublina w utrzymanie nie wierzy, a dobrze życzy Górnikowi, to na fatalnej murawie piłkarzom z Zabrza łatwo nie będzie.
Zimą został pogrzebany. Motor miał ledwie 10 punktów. Dlatego zatrudniono Bogusława Baniaka, który 10 "oczek" zdobył w pięciu meczach! Piękny sen skończył się w dwóch ostatnich kolejkach, w których ekipa z Lublina poległa. - Były to kosmiczne porażki. Zauroczenie Baniakiem najwyraźniej minęło. Trudny to dla mnie okres, bo ci chłopcy stali za mną, byliśmy rewelacją, a ostatnie tygodnie wybiły nas z rytmu - wzdycha Baniak. Czy wierzy jeszcze w utrzymanie? - Nie - odpowiada z rozbrajającą szczerością.

- Ale musiałem ten scenariusz wkalkulować. Chciałem przede wszystkim odmienić mentalność piłkarzy. Oni jesienią wchodzili do szatni z nisko zwieszonymi głowami. Teraz jest inaczej. Stali się rycerzami, którzy i dzisiaj podejmą walkę. Razem z kilkoma młodymi osobami czyścimy również klub, choć podejrzewam, że nałożone zostaną na Motor kary za korupcję z przeszłości. Mówi się nawet o minus 10 punktach - opowiada.

Baniak w poprzedniej rundzie pokonał już raz drużynę z Zabrza. Prowadzona przez niego Warta strzeliła w Poznaniu dwie bramki Górnikowi. - Pamiętam, że Rysiek Komornicki był wtedy zamknięty w sobie. Mówił tylko w mediach jaka ta polska piłka jest beznadziejna. Nic dziwnego, że mu nie wyszło. Za to Adaś Nawałka, mój przyjaciel, trafił swoim przekazem do tej drużyny. Za to, że pokonaliśmy niedawno Pogoń, powinien przywieźć do Lublina szampana - śmieje się i zdradza, że w dzieciństwie uwielbiał drużynę z Roosevelta.

- To inna miłość niż ta do Pogoni Szczecin, lecz ludzie na Śląsku są wspaniali. Stasiu Oślizło czy Bolek Niesyto otoczyli mnie opieką, kiedy przeszedłem pierwszy zawał serca i wylądowałem w szpitalu w Zabrzu na oddziale Zbigniewa Religi. Cieszę się, że ten klub wraca na właściwie tory. Dzisiaj jednak zrobimy co w naszej mocy, aby mu utrudnić życie - zapowiada.

Motor wystąpi bez kilku podstawowych piłkarzy. Handicapem - nawet zdaniem Baniaka - dla gospodarzy będzie... fatalny stan murawy. - Podejrzewam, że pierwsze wrażenie uderzy ekipę Górnika. Począwszy od szatni, a przechodząc do boiska. Jeszcze na tym szczeblu rozgrywek nie widziałem tak fatalnej płyty. Toż to "wilcze doły" są! - kręci głową Baniak, porównując murawę do... zamaskowanych rowów z czasów średniowiecznych.

Górnik w optymalnym składzie już w piątek wyruszył w kierunku Lublina.

Motor Lublin - Górnik Zabrze
sobota, 17:00
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również