Adam Nawałka: Porażka z Ruchem nie jest oznaką żadnego syndromu

20.03.2011
Spotkanie z Ruchem Chorzów obnażyło wszystkie braki zawodników Górnika Zabrze. Adam Nawałka, szkoleniowiec zabrzan, ma dwa tygodnie, by poukładać te klocki...
W starciu z Ruchem obrońcy Górnika w wielu momentach byli ośmieszani. Najbardziej oberwało się Mariuszowi Jopowi, który przegrywał pojedynki powietrzne z niższym o głowę Arkadiuszem Piechem! Na niezłym poziomie zagrał jedynie Mariusz Magiera. Poprawnie wyglądał Aleksander Kwiek. Problem w tym, że ten doświadczony pomocnik doznał groźnie wyglądającego urazu...

To nie jedyny problem zdrowotny w kadrze Górnika. W osiemnastce meczowej zabrakło wcześniej awizowanego Michala Gasparika. - Michal złapał wirus. Już w czwartek wiedzieliśmy, że nie będziemy mogli go wziąć pod uwagę - wyjaśnia trener Adam Nawałka.

Inne kłopoty? Adam Stachowiak w drugim meczu z rzędu popełnił rażące błędy. Czy w następnej kolejce między słupkami ujrzymy Sebastiana Nowaka bądź Mateusza Sławika? - Dla mnie na dziś numerem jeden jest Adam. Nie wiemy, co będzie jutro - dyplomatycznie odpowiada Nawałka.

Czy powrócił koszmar z jesiennych wysokich porażek? -  Trudno przegraną z Ruchem porównać do tych z poprzedniej rundy. Przyjdzie czas na gruntowną analizę. Nie rozpatrujemy tego meczu w kategorii jakiegoś syndromu - zaznacza szkoleniowiec zabrzańskiego klubu.

- Bramki dla chorzowian padły po naszych błędach, które są elementem piłki nożnej. Takie kiksy na arcytrudnych warunkach się zdarzają. Należy zrobić wszystko, by ich uniknąć. Nam się to nie udało. Razem wygrywamy, razem przegrywamy. Przed nami jeszcze wiele kolejek i punktów do zdobycia - kończy optymistycznym akcentem.

Górnik po raz czwarty w tym sezonie przegrał przynajmniej różnicą trzech bramek. Wszystkie mecze odbyły się na wyjazdach. Czy w szatni Górnika jest problem z mentalnością?
autor: Szymon Ziober

Przeczytaj również