Adam Małysz po niepowodzeniu w Bischofshofen: Płakać nie będę
07.01.2011
Przed wczorajszymi zawodami wszyscy obawiali się Mattiego Hautamaekiego. Tymczasem to nie Fin wyprzedził Polaka w klasyfikacji generalnej, a trzech innych skoczków - Tom Hilde, Manuel Fettner i Martin Koch. - Ta pierwsza próba... Po raz kolejny miałem jedne z najgorszych warunków w serii. Jeszce trener długo czekał z machnięciem chorągiewką i bałem się, że skończy się dyskwalifikacją - wyjaśnia Małysz. - Przykro, bo była duża szansa stanąć na podium, ale płakać nie będę - dodaje.
"Orzeł z Wisły" zapowiedział już, że, w przeciwieństwie do wielu czołowych skoczków, wyleci na zawody do Japonii. - Szkoda mi punktów, bo nie skaczę źle. Jeśli próba za próbą wychodzi prawidłowo, to nie ma co trenować. Trzeba rywalizować z najlepszymi - tłumaczy decyzję Małysz.
"Orzeł z Wisły" zapowiedział już, że, w przeciwieństwie do wielu czołowych skoczków, wyleci na zawody do Japonii. - Szkoda mi punktów, bo nie skaczę źle. Jeśli próba za próbą wychodzi prawidłowo, to nie ma co trenować. Trzeba rywalizować z najlepszymi - tłumaczy decyzję Małysz.
Polecane
Sporty zimowe