Adam Kompała: Piąta porażka Piasta z rzędu jest mało realna

10.11.2012
Adam Kompała, były gracz m.in. Piasta Gliwice, raczej wyklucza możliwość, żeby gliwiczanie wracali dziś z Wrocławia na tarczy. Mimo tytułu mistrza Polski, Śląsk nie powinien być rywalem nie do przejścia...
Zawodnicy Piasta Gliwice staną przed trudnym zadaniem pokonania czołowej drużyny w Polsce. Należy dać im realną szansę na korzystny wynik?
- Póki piłka w grze, wszystko zdarzyć się może. Na wstępie trzeba zaznaczyć, że ani Piast nie gra złej piłki, ani Śląsk rewelacyjnej. Wydaje mi się, że gliwiczanie w tym spotkaniu naprawdę mogą przyprawić mistrza Polski o spory ból głowy. Zdecydowanie Piast nie jest bez szans.

Czyli jak - Piast i Śląsk to w chwili obecnej ten sam poziom sportowy?
- Trudno to wyjaśnić w kilku słowach. Problemem Piasta może być to tracenie goli. Już niejednokrotnie widziałem jak chłopaki prowadzili fajną grę, aż do straty bramki. Po golu w plecy błędy się mnożą i tracą punkty w wygranych meczach. Ale we Wrocławiu zakończą tę fatalną passę porażek, tak czuję.

Takie przeczucia nie biorą się chyba z powietrza, prawda?

- Długo nad tym myślałem. Wynika to z tego, że trener Brosz i Dudek stworzyli w Gliwicach fajną ekipę. Chłopaki grają zespołowo, jeden za drugiego. Nikt nie odstępuje zaangażowaniem i to przynosi efekty. Na dodatek w środku jest Mariusz Zganiacz...

Mariusz Zganiacz faktycznie wyrósł na lidera zespołu, tak jak niegdyś Adam Kompała.
- Oczywiście Mariusz jest czołową postacią, ale ja bym się tutaj do Mariusza nie chciał porównywać. Odpowiadaliśmy za nieco inne funkcje. On świetnie napędza atak Piasta, a dobre relacje z Wojtkiem Kędziorą tworzą tym większe zagrożenie pod bramką rywala.

Z tym że dobra postawa "Zganiego" w obliczu polskiego sędziowania czasem zdaje się na nic...

- Widziałem wszystkie mecze Piasta i ewidentnie widać, że zawodnicy Piasta są karani za takie faule, których w innych ligach w ogóle by nie odgwizdano. Są oczywiście ostre wejścia, ale w piłkę. Jak ktoś zarysuje piszczel rywala - trudno. To jest piłka nożna, nie szachy. Na Wyspach żaden z sędziów nie odważyłby się gwizdnąć tego, za co u nas wylatuje się czasem z boiska. Podobno mamy równać się do najlepszych, a tymczasem Piasta krzywdzi się na każdym kroku.

Niestety, słowa nic nie zmienią. Tutaj trzeba pewnych kroków. Póki one nie zostaną podjęte, gliwiczan może spotkać kolejna, piąta już porażka z rzędu. Wtedy może nie być wesoło w szatni.
- Jeśli dziś Piast nie wygra, nie będzie ciekawie. Po piątym meczu "w łeb" morale opadnie, ale tutaj jest rola trenerów. Oczywiście, wariant porażki jest moim zdaniem raczej mało realny, ale trzeba się z nim liczyć.

To jest wariant negatywny. Jeśli "Niebiesko-czerwoni" chcą wywieźć z Wrocławia jakąkolwiek zdobycz punktową, muszą znaleźć na wrocławian receptę? Pan ją zna?
- Recepta na Śląsk? Wyłączyć z gry Sebastiana Milę. Jeśli to się piłkarzom Piasta uda, w obecnej formie Śląsk będzie bezradny. A wiem, że gliwiczanie mają predyspozycje do wyłączenia go, stąd pachnie mi tu niespodzianką.

Rozmawiał Dawid Jenczmyk


Śląsk Wrocław - Piast Gliwice
sobota, 16:45
Sędziuje Hubert Siejewicz
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również