Ach, co to był za mecz! Kiedy Ruch z Górnikiem o "majstra" grali
28.10.2012
W ligowej tabeli sezonu 1973/74 przed tym spotkaniem pierwsze miejsce zajmował Ruch Chorzów, z przewagą zaledwie dwóch punktów nad Górnikiem. Dlatego właśnie ten mecz uznawany był, nie tylko za spotkanie dwóch największych rywali, ale również pretendentów do końcowego zwycięstwa w lidze. Pomimo atutu własnego boiska i dwóch „oczek” przewagi, to właśnie w zabrzanach, prowadzonych przez Teodora Wieczorka widziano faworytów tej batalii. Do składu „Trójkolorowych” powracali bowiem, po kontuzjach Jerzy Gorgoń, Andrzej Szarmach, Ireneusz Lazurowicz i Włodzimierz Lubański – największe gwiazdy drużyny.
Szczególną niespodzianką był powrót na murawę Lubańskiego. „Włodek” wrócił bowiem do gry po dziesięciu miesiącach przerwy, w derbowym spotkaniu nie mógł jednak pokazać całego swojego kunsztu. Nie będący w pełni sił Lubański był w stanie rozegrać jedynie 45 minut, dodatkowo lekarze i sztab szkoleniowy nakazali mu unikać bezpośrednich starć i ryzykownych wejść. Wielkim szacunkiem dla osoby „Włodka” wykazali się również, prowadzeni przez Michala Vičana, rywale z Chorzowa, którzy starali się atakować gwiazdora Górników, w jak najdelikatniejszy sposób.
Spotkanie potoczyło się jednak zupełnie nieoczekiwanie, albowiem chorzowianie zdołali bardzo szybko narzucić przeciwnikom styl gry, i to właśnie „Niebiescy” kontrolowali sytuację na boisku. Cudów w bramce Górnika dokonywał Andrzej Fischer, wówczas uznawany za najbardziej obiecującego i utalentowanego bramkarza młodego pokolenia. Jednak już w 25. minucie meczu, szans technicznym uderzeniem nie dał mu Bronisław Bula. Górnicy próbowali szybko odpowiedzieć, najlepszej okazji ku temu nie wykorzystał Lubański, kiedy to bo błędzie golkipera Ruchu, nie trafił do pustej bramki. Do przerwy Ruch prowadził jedną bramką.
W drugiej części gry, widowisko było jeszcze bardziej jednostronne. Zawodnicy Vičana totalnie zdominowali swoich rywali, spychając ich na własną połowę boiska. Szczególnie w drużynie z gospodarzy wyróżniali się Zygmunt Maszczyk oraz Joachim Marx, po zejściu „Włodka” osamotniony Szarmach nie dawał sobie rady z rewelacyjnie pracującą tego dnia obroną „Niebieskich”. Już w 54. minucie drugą bramkę dla chorzowian zdobył Józef Kopicera, a dokładnie pół godziny później, wynik na 3:0 ustalił Stefan Herisz. Przy wszystkich trzech bramkach nic do powiedzenia nie miał bramkarz gości, Andrzej Fischer, który mimo wpuszczenia trzech bramek, swoimi znakomitymi interwencjami uchronił „Trójkolorowych” od znacznie wyższej, kompromitującej porażki.
Zwycięstwem w 56. Wielkich Derbach Śląska Ruch Chorzów udowodnił swoją wyższość nad innymi drużynami polskiej ligi i umocnił się na szczycie tabeli, na 10 kolejek przed końcem sezonu. W ostatecznym rozrachunku chorzowianie zostali mistrzem Polski, wyprzedzając zabrzan zaledwie trzema punktami, właśnie tymi, wywalczonymi tego dnia w Chorzowie. Skala poniedziałkowych Wielkich Derbów Śląska może nie jest tak duża, jak tych przed 38 lat, jednak kto wie, czy punkty zdobyte, bądź stracone w tym spotkaniu nie zadecydują właśnie o tytule mistrza kraju sezonu 2012/13?
Informacje statystyczne zaczerpnięte zostały z WikiGórnik, internetowej encyklopedii Górnika Zabrze.
Szczególną niespodzianką był powrót na murawę Lubańskiego. „Włodek” wrócił bowiem do gry po dziesięciu miesiącach przerwy, w derbowym spotkaniu nie mógł jednak pokazać całego swojego kunsztu. Nie będący w pełni sił Lubański był w stanie rozegrać jedynie 45 minut, dodatkowo lekarze i sztab szkoleniowy nakazali mu unikać bezpośrednich starć i ryzykownych wejść. Wielkim szacunkiem dla osoby „Włodka” wykazali się również, prowadzeni przez Michala Vičana, rywale z Chorzowa, którzy starali się atakować gwiazdora Górników, w jak najdelikatniejszy sposób.
Spotkanie potoczyło się jednak zupełnie nieoczekiwanie, albowiem chorzowianie zdołali bardzo szybko narzucić przeciwnikom styl gry, i to właśnie „Niebiescy” kontrolowali sytuację na boisku. Cudów w bramce Górnika dokonywał Andrzej Fischer, wówczas uznawany za najbardziej obiecującego i utalentowanego bramkarza młodego pokolenia. Jednak już w 25. minucie meczu, szans technicznym uderzeniem nie dał mu Bronisław Bula. Górnicy próbowali szybko odpowiedzieć, najlepszej okazji ku temu nie wykorzystał Lubański, kiedy to bo błędzie golkipera Ruchu, nie trafił do pustej bramki. Do przerwy Ruch prowadził jedną bramką.
W drugiej części gry, widowisko było jeszcze bardziej jednostronne. Zawodnicy Vičana totalnie zdominowali swoich rywali, spychając ich na własną połowę boiska. Szczególnie w drużynie z gospodarzy wyróżniali się Zygmunt Maszczyk oraz Joachim Marx, po zejściu „Włodka” osamotniony Szarmach nie dawał sobie rady z rewelacyjnie pracującą tego dnia obroną „Niebieskich”. Już w 54. minucie drugą bramkę dla chorzowian zdobył Józef Kopicera, a dokładnie pół godziny później, wynik na 3:0 ustalił Stefan Herisz. Przy wszystkich trzech bramkach nic do powiedzenia nie miał bramkarz gości, Andrzej Fischer, który mimo wpuszczenia trzech bramek, swoimi znakomitymi interwencjami uchronił „Trójkolorowych” od znacznie wyższej, kompromitującej porażki.
Zwycięstwem w 56. Wielkich Derbach Śląska Ruch Chorzów udowodnił swoją wyższość nad innymi drużynami polskiej ligi i umocnił się na szczycie tabeli, na 10 kolejek przed końcem sezonu. W ostatecznym rozrachunku chorzowianie zostali mistrzem Polski, wyprzedzając zabrzan zaledwie trzema punktami, właśnie tymi, wywalczonymi tego dnia w Chorzowie. Skala poniedziałkowych Wielkich Derbów Śląska może nie jest tak duża, jak tych przed 38 lat, jednak kto wie, czy punkty zdobyte, bądź stracone w tym spotkaniu nie zadecydują właśnie o tytule mistrza kraju sezonu 2012/13?
Informacje statystyczne zaczerpnięte zostały z WikiGórnik, internetowej encyklopedii Górnika Zabrze.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów