23-latek był kapitanem Górnika. Do pełni szczęścia zabrakło mu gola...

02.05.2011
- Czytałem prasę przed meczem z Wisłą i wszędzie pisało, że "przegramy na boisku przyszłego mistrza Polski". Ten, kto nas skreślał, powinien uderzyć się w pierś - mówi Adam Danch z Górnika.
Danch ma zaledwie 23 lata, a tymczasem w meczu z Wisłą był kapitanem Górnika. Po raz pierwszy od początku meczu. - Bardzo cieszę się, że mogłem zagrać w Krakowie. Trener dał mi szansę, tym bardziej, że w Białymstoku popełniłem błąd, który zaważył praktycznie na tym, że przegraliśmy. Za to zaufanie odwdzięczyłem się tym, że zostawiłem w Krakowie serce na boisku. Opłaciło się. Wygraliśmy przy Reymonta po raz pierwszy od 21 lat! - cieszy się młody obrońca, którego zmobilizowały wspomniane artykuły prasowe.

- Piłka jest tak nieprzewidywalna, że nie wolno nikogo skreślać przed pierwszym gwizdkiem. Moim zdaniem, byliśmy lepsi od Wisły i wygraliśmy w pełni zasłużenie. Nie mieliśmy nic do stracenia. Na taki mecz trzeba było wyjść i gryźć trawę. Zakładamy koszulki z herbem Górnika, a to zobowiązuje do walki. Czasami nie wychodzi, ale my naprawdę bardzo się staramy - podkreśla Danch. Przeczytaj cały wywiad z nim >

Do pełni szczęścia zabrakło gola, a okazja ku temu była. -
Gdybym zdobył bramkę, to sam też byłbym jeszcze bardziej szczęśliwy. Znalazłem się w super sytuacji i to jeszcze w spotkaniu przeciwko Wiśle. Trudno, nie to jest najważniejsze. Zdobyliśmy bardzo ważne punkty dla układu tabeli, nadal jesteśmy w czołówce, a przed nami mecze z Lechem i Legią - wskazuje i zapowiada, że celem Górnik zadowoli się tylko kompletem punktów w tych konfrontacjach.
autor: Szymon Ziober, KUB

Przeczytaj również