225 dni Tomasza Wałdocha w Górniku Zabrze. Co zdążył zrobić?
03.12.2010
Ponowna przygoda Wałdocha z Górnikiem rozpoczęła się 19 kwietnia. Entuzjazmu, z jakim ruszył do pracy nowy dyrektor sportowy, nie powstrzymał nawet słynny pył wulkaniczny. Przez niego były reprezentant Polski nie mógł dostać się do Zabrza samolotem i podróż z Gelsenkirchen odbył swoim samochodem. Byleby zdążyć na czas.
Już pierwszego dnia zakasał rękawy i zaczął załatwiać najpilniejsze sprawy. W pracy jak sam mówił spędzał bardzo dużo czasu. - Zjawiam się przed ósmą rano, a wychodzę różnie. Czasami o dwudziestej, czasami posiedzę godzinę dłużej. Najdłużej pracowałem do północy - wspominał dwa tygodnie po objęciu posady. Jak się później okazało, rekord szybko został pobity. - Spędzaliśmy razem bardzo dużo czasu. Siedzieliśmy do późnej nocy, a nawet wczesnego rana - przyznał prezes Łukasz Mazur na pożegnalnej konferencji Wałdocha.
Pracy w Zabrzu było sporo. Szczególnie w czerwcu, gdy zakończył się sezon, po którym Górnik zapewnił sobie awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Trzeba było znaleźć trenera Młodej Ekstraklasy. Został nim Andrzej Orzeszek, który teraz... jest głównym kandydatem do objęcia posady po Wałdochu. Trzeba było również postawić na nogi sieć skautów i wybrać jej szefa. I właśnie obsada tego stanowiska wzbudziła największe kontrowersje.
Koordynatorem do spraw skautingu został dobry kolega Wałdocha, Andrzej Płatek, który nie ukrywał, że jeśli nadarzy się okazja, to z chęcią wróci na trenerską ławkę. W Zabrzu wytrzymał do listopada i gdy pojawiła się oferta objęcia Pogoni Szczecin, wyjechał do I-ligowca. Jego następcy do dzisiaj nie znaleziono.
W tym okresie tematem numer jeden były jednak transfery. To właśnie dyrektor sportowy odpowiadał za ich przeprowadzanie. Przy Roosevelta nikt nie ukrywał, że gdyby nie Wałdoch, to 13 zawodników ciężko byłoby do Zabrza sprowadzić. Szczególnie do czasu rozpoczęcia treningów, co było ważnym celem (zrealizowanym, jeśli nie liczyć dwóch graczy) dla działacza. Równie długa była lista piłkarzy, których postanowiono się pozbyć. Z niektórymi do dziś nie udało się rozstać, co szczególnie martwi dział finansowy "Trójkolorowych".
Wałdoch brał udział w wyborze sponsora technicznego klubu, którym została niemiecka "Erima". Jednak kibiców bardziej ucieszyło długo wyczekiwane porozumienie z Gwarkiem Zabrze. - My zawsze byliśmy chętni do współpracy, za kadencji każdego prezesa podejmowaliśmy rozmowy. Jednak dopiero za prezesury Łukasza Mazura i Tomasza Wałdocha doszliśmy do porozumienia - wspominał wiceprezes Gwarka, Jan Kowalski. Podpisano również umowy z MSPN-em oraz APN-em z Knurowa, w której działa rodzina Płatków.
Podejmowane były także decyzje mniejszego kalibru. Jak na przykład... nakaz grania przez drużyny młodzieżowe w czarnych butach. - Wiem, że młodzież jest zapatrzona w wielkie gwiazdy. Chcielibyśmy jednak, by szukali u swoich idoli nieco innych wzorców do naśladowania, niż świecące obuwie - argumentował.
Chociaż decyzję o rezygnacji z funkcji dyrektora Wałdoch podjął już kilka tygodni temu, to jednak nie zamierzał jedynie odliczać czasu do końca współpracy. Ostatnie dni w Zabrzu spędził na rozmowach w sprawie przedłużania umów z piłkarzami, którym kończą się kontrakty, a także na negocjacjach w sprawie pozyskania nowych graczy. Te rozmowy dokończy już ktoś inny...
Już pierwszego dnia zakasał rękawy i zaczął załatwiać najpilniejsze sprawy. W pracy jak sam mówił spędzał bardzo dużo czasu. - Zjawiam się przed ósmą rano, a wychodzę różnie. Czasami o dwudziestej, czasami posiedzę godzinę dłużej. Najdłużej pracowałem do północy - wspominał dwa tygodnie po objęciu posady. Jak się później okazało, rekord szybko został pobity. - Spędzaliśmy razem bardzo dużo czasu. Siedzieliśmy do późnej nocy, a nawet wczesnego rana - przyznał prezes Łukasz Mazur na pożegnalnej konferencji Wałdocha.
Pracy w Zabrzu było sporo. Szczególnie w czerwcu, gdy zakończył się sezon, po którym Górnik zapewnił sobie awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Trzeba było znaleźć trenera Młodej Ekstraklasy. Został nim Andrzej Orzeszek, który teraz... jest głównym kandydatem do objęcia posady po Wałdochu. Trzeba było również postawić na nogi sieć skautów i wybrać jej szefa. I właśnie obsada tego stanowiska wzbudziła największe kontrowersje.
Koordynatorem do spraw skautingu został dobry kolega Wałdocha, Andrzej Płatek, który nie ukrywał, że jeśli nadarzy się okazja, to z chęcią wróci na trenerską ławkę. W Zabrzu wytrzymał do listopada i gdy pojawiła się oferta objęcia Pogoni Szczecin, wyjechał do I-ligowca. Jego następcy do dzisiaj nie znaleziono.
W tym okresie tematem numer jeden były jednak transfery. To właśnie dyrektor sportowy odpowiadał za ich przeprowadzanie. Przy Roosevelta nikt nie ukrywał, że gdyby nie Wałdoch, to 13 zawodników ciężko byłoby do Zabrza sprowadzić. Szczególnie do czasu rozpoczęcia treningów, co było ważnym celem (zrealizowanym, jeśli nie liczyć dwóch graczy) dla działacza. Równie długa była lista piłkarzy, których postanowiono się pozbyć. Z niektórymi do dziś nie udało się rozstać, co szczególnie martwi dział finansowy "Trójkolorowych".
Wałdoch brał udział w wyborze sponsora technicznego klubu, którym została niemiecka "Erima". Jednak kibiców bardziej ucieszyło długo wyczekiwane porozumienie z Gwarkiem Zabrze. - My zawsze byliśmy chętni do współpracy, za kadencji każdego prezesa podejmowaliśmy rozmowy. Jednak dopiero za prezesury Łukasza Mazura i Tomasza Wałdocha doszliśmy do porozumienia - wspominał wiceprezes Gwarka, Jan Kowalski. Podpisano również umowy z MSPN-em oraz APN-em z Knurowa, w której działa rodzina Płatków.
Podejmowane były także decyzje mniejszego kalibru. Jak na przykład... nakaz grania przez drużyny młodzieżowe w czarnych butach. - Wiem, że młodzież jest zapatrzona w wielkie gwiazdy. Chcielibyśmy jednak, by szukali u swoich idoli nieco innych wzorców do naśladowania, niż świecące obuwie - argumentował.
Chociaż decyzję o rezygnacji z funkcji dyrektora Wałdoch podjął już kilka tygodni temu, to jednak nie zamierzał jedynie odliczać czasu do końca współpracy. Ostatnie dni w Zabrzu spędził na rozmowach w sprawie przedłużania umów z piłkarzami, którym kończą się kontrakty, a także na negocjacjach w sprawie pozyskania nowych graczy. Te rozmowy dokończy już ktoś inny...
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów