Związek ich olał, oni oleją związek. Kto zorganizuje turniej finałowy PP?
27.10.2009
Turniej finałowy Pucharu Polski zbliża się wielkimi krokami (29-30.12.2009), a Polski Związek Hokeja na Lodzie jeszcze nie wie, gdzie się on odbędzie. - Do 3 listopada kluby mają czas na zgłaszanie swoich kandydatur - mówi Marek Bykowski, sekretarz PZHL-u. - Po tym terminie zbierzemy się i wybierzemy najlepsza ofertę - dodaje. Czy władze Związku będą miały nad czym debatować? Wydaje się, że nie, gdyż na tydzień przed ostateczną datą, nie widać chętnych. Początkowo zgłosił się Lublin, ale... - Spotkaliśmy się kilka razy, jednak do porozumienia z tamtejszym MOSiR-em nie doszło. Przedstawiona oferta znacznie odbiegała od wcześniejszych ustaleń - tłumaczy Patryk Rokicki, rzecznik Związku.
Czas ucieka, ale w hokejowej centrali nie widzą powodów do zmartwień. - Ktoś się zgłosi. Zawsze tak jest, że kluby zwlekają do końca - przekonuje Bykowski. Nie jest to jednak takie oczywiste. - Do 3 listopada na pewno nie potwierdzimy chęci bycia organizatorem - mówi Kazimierz Szynal, prezes JKH Jastrzębie. - Na razie skupiamy się na lidze, bo najważniejsze jest wejście do pierwszej "szóstki". Potem może pomyślimy. Dwa lata temu chcieliśmy zorganizować Mistrzostwa Świata Juniorów. U nas rozgrywki młodzieżowe cieszą się ogromnym zainteresowaniem z racji występów w czeskiej lidze. Wybrano wówczas Toruń leżący 500 km od granicy, a nie Jastrzębie mające 15 km. Związek nas olał, także nie mamy zamiaru wyrywać się przed szereg - dodaje.
Również zniesmaczeni są w Tychach, które przegrały walkę o mecz reprezentacji Polski z Francją z... Toruniem. - Teraz nie myślimy o pucharze. Niemniej jednak rozpoczniemy rozmowy z potencjalnymi sponsorami i nie wykluczam, że jak wszystko się uda, to może się zgłosimy - mówi Karol Pawlik, dyrektor GKS-u. To właśnie głównie o pieniądze chodzi. - Jest koniec roku. Nikt nie ma funduszy. Ciężko jest zrobić taką imprezę - przyznaje Janusz Grycner, prezes Naprzodu Janów, trzeciego z pośród czterech uczestników finałów, który raczej wyklucza, aby o puchar walczono w Katowicach. Problem o tyle większy, że pomimo iż to PZHL jest organizatorem rozgrywek, nie wspomoże gospodarza ani złotówką.
- Nie mamy na to puli. To leży w gestii tego, kto się zgłosi. Rozgrywki pucharowe są dla klubów. Pierwsza faza jest dla nich przygotowaniem do sezonu, finały - do play-offów - mówi sekretarz centrali. Zostaje jeszcze Stoczniowiec Gdańsk, który w zeszłym roku gościł zespoły, ale on na razie również nie kwapi się do powtórki z rozrywki. Czy PZHL ma plan "B" na wypadek czarnego scenariusza? - Nie - odpowiada otwarcie Bykowski.
Czas ucieka, ale w hokejowej centrali nie widzą powodów do zmartwień. - Ktoś się zgłosi. Zawsze tak jest, że kluby zwlekają do końca - przekonuje Bykowski. Nie jest to jednak takie oczywiste. - Do 3 listopada na pewno nie potwierdzimy chęci bycia organizatorem - mówi Kazimierz Szynal, prezes JKH Jastrzębie. - Na razie skupiamy się na lidze, bo najważniejsze jest wejście do pierwszej "szóstki". Potem może pomyślimy. Dwa lata temu chcieliśmy zorganizować Mistrzostwa Świata Juniorów. U nas rozgrywki młodzieżowe cieszą się ogromnym zainteresowaniem z racji występów w czeskiej lidze. Wybrano wówczas Toruń leżący 500 km od granicy, a nie Jastrzębie mające 15 km. Związek nas olał, także nie mamy zamiaru wyrywać się przed szereg - dodaje.
Również zniesmaczeni są w Tychach, które przegrały walkę o mecz reprezentacji Polski z Francją z... Toruniem. - Teraz nie myślimy o pucharze. Niemniej jednak rozpoczniemy rozmowy z potencjalnymi sponsorami i nie wykluczam, że jak wszystko się uda, to może się zgłosimy - mówi Karol Pawlik, dyrektor GKS-u. To właśnie głównie o pieniądze chodzi. - Jest koniec roku. Nikt nie ma funduszy. Ciężko jest zrobić taką imprezę - przyznaje Janusz Grycner, prezes Naprzodu Janów, trzeciego z pośród czterech uczestników finałów, który raczej wyklucza, aby o puchar walczono w Katowicach. Problem o tyle większy, że pomimo iż to PZHL jest organizatorem rozgrywek, nie wspomoże gospodarza ani złotówką.
- Nie mamy na to puli. To leży w gestii tego, kto się zgłosi. Rozgrywki pucharowe są dla klubów. Pierwsza faza jest dla nich przygotowaniem do sezonu, finały - do play-offów - mówi sekretarz centrali. Zostaje jeszcze Stoczniowiec Gdańsk, który w zeszłym roku gościł zespoły, ale on na razie również nie kwapi się do powtórki z rozrywki. Czy PZHL ma plan "B" na wypadek czarnego scenariusza? - Nie - odpowiada otwarcie Bykowski.
Polecane
Polska Hokej Liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów