Żona zawodnika Ruchu Chorzów też grała w piłkę

06.08.2011
Igor Lewczuk poznał swoją żonę na warszawskim AWF-ie. To w dużej mierze dzięki niej skończył studia i może się pochwalić tytułem magistra wychowania fizycznego. Pobrali się rok temu.
Lewczuk przyznaje, że nie było łatwo pogodzić grę w piłkę z edukacją. - W zaliczaniu przedmiotów i przekładaniu różnych spraw pomogła mi ówczesna dziewczyna, a obecna żona - Izabela - nie ukrywam.

Pomógł również fakt, że grał wtedy w klubach z niższych lig. - Gdybym jako 18-latek dołączył do zespołu z ekstraklasy, to wątpię, bym granie w piłkę na tym poziomie połączył ze studiami. A ja?  Zadebiutowałem w „elicie” dopiero w wieku 23 lat. Kończyłem studia już jako zawodnik Jagiellonii, ale było to na piątym roku, kiedy wiadomo, że na uczelni zajęć jest mniej - wskazuje

A wracając do żony... - Iza jest z Radomia, lubi sport. Zresztą... sama grała kiedyś w piłkę. Pobraliśmy się rok temu, tydzień po tym, jak z Jagiellonią zdobyliśmy Puchar Polski. Ona rozumie mnie, wie, że po przegranym meczu jestem „nie do życia” - uśmiecha się Igor.
źródło: SportSlaski.pl / Niebieska Erka

Przeczytaj również