Znowu to zrobił! Goncerz zmarnował kolejny rzut karny

15.10.2016
Grzegorz Goncerz marnuje rzut karny, Alan Czerwiński dostaje czerwoną kartkę. Deja vu? Na szczęście nie do końca. Obie te sytuacje wydarzyły się i w poprzednim sezonie, i w dzisiejszym spotkaniu GieKSy z Sandecją. Nie powtórzył się jednak wynik - GKS Katowice jest pierwszą drużyną, która w obecnych rozgrywkach wywozi z Nowego Sącza komplet punktów!
Rafał Rusek/Press Focus
Wydarzenie
Katowiczanie nie trafiali w bramkę, zmarnowali rzut karny, więc w strzelaniu wyręczył ich... obrońca Sandecji Nowy Sącz. Mateusz Bartków, niczym Kamil Glik, zdobył efektownego - ale samobójczego - gola głową. W dodatku, własnego bramkarza pokonał po wrzucie piłki z autu. Nietypową asystę zaliczył Dawid Abramowicz.

Bohater
Jako że do przerwy prowadziła GieKSa, w drugiej połowie można się było spodziewać ataków gospodarzy - i faktycznie, zdecydowanie więcej pracy miał bramkarz gości. Mateusz Abramowicz spisywał się jednak wybornie i to w głównej mierze jego zasługa, że trzy punkty pojechały na Górny Śląsk. Już kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry wygrał sytuację sam na sam z Wojciechem Trochimem, a niewiele później poradził sobie z uderzeniem głową Macieja Korzyma. Główką zaskoczyć goalkeepera próbował także Kamil Słaby. To był bardzo mocny punkt drużyny!

Rozczarowanie
Grzegorz Goncerz ponownie chybił z 11 metrów. Snajper GieKSy podszedł do rzutu karnego, który podyktowany został za zagranie ręką. "Gonzo" strzelił po ziemi, ale obok słupka. To była jego czwarta "11" w tym sezonie i trzecia niewykorzystana! Chyba najwyższy czas na zmianę wykonawcy...

Co ciekawego?
- Sandecja po raz pierwszy w tym sezonie przegrała mecz na własnym stadionie.

- To gospodarze zamierzali na samym początku narzucić swój styl gry. Goście z Katowic nie dali się jednak zepchnąć do głębokiej defensywny i po kwadransie wyprowadzili groźny atak. Mało brakowało, by Paweł Mandrysz wślizgiem wpakował piłkę do bramki po zagraniu Mikołaja Lebedyńskiego.

- Chwilę później było jeszcze groźniej - Goncerz trafił w słupek po podaniu Alana Czerwińskiego. Tuż przed przerwą minimalnie pomylił się też Bartłomiej Kalinkowski.

- Gospodarze również mieli swoją sytuację przed przerwą - katowiczanie wstrzymali oddech, gdy potężnie z dystansu uderzał Trochim. Piłka minimalnie minęła bramkę.

- Oba zespoły grały bardzo twardo, nikt nie odstawiał nogi, o czym świadczyć może liczba żółtych kartek - sędzia Paweł Pskit pokazał ich aż 11, w tym po dwie dla Czerwińskiemu i Korzymowi. Obrońca GieKSy pierwszą otrzymał za faul, a drugą... za zbyt długie zwlekanie z wykonaniem rzutu rożnego

- Kilka minut przed końcem spotkania Goncerza zmienił Andreja Prokić, który w swojej pierwszej sytuacji mógł zdobyć gola. Przegrał jednak pojedynek z bramkarzem Sandecji.

- Co ciekawe, Goncerz nie wykorzystał rzutu karnego także podczas poprzedniej wizyty GKS-u w Nowym Sączu. Mało tego, w kwietniowym spotkaniu Czerwiński również zobaczył czerwoną kartkę!

- GKS rozpoczął mecz w takim samym zestawieniu jak poprzednie spotkanie, z Pogonią Siedlce.

Sandecja Nowy Sącz - GKS Katowice 0:1 (0:1)
0:1 - Bartków, 38' (samobójcza)

Sandecja: Radliński - Kubań (90. Szeliga), Bartków, Piter-Bućko, Słaby - Danek (46. Piszczek), Baran, Gałecki, Trochim (67. Leszczak), Małkowski - Korzym. Trener: Radosław Mroczkowski.

GKS: M. Abramowicz - Czerwiński, Kamiński, Garbacik, D. Abramowicz - Foszmańczyk, Zejdler, Kalinkowski (59. Duda), Mandrysz (76. Praznovsky) - Goncerz (85. Prokić), Lebedyński. Trener: Jerzy Brzęczek.

Żółte kartki: Danek, Kubań, Radliński, Korzym - Foszmańczyk, Garbacik, Zejdler, Czerwiński, Goncerz.
Czerwone kartki: Korzym (90' za dwie żółte) - Czerwiński (88' za dwie żółte).
Sędziował Paweł Pskit (Łódź).
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również