Znamy zwycięzców "Złotych Buków". A dawne gwiazdy nadal w formie

09.02.2011
W przerwach między wręczaniem kolejnych "Złotych Buków" Marek Koniarek przekonywał, że... jego gol strzelony GKS-owi Katowice to był przypadek, a Janusz Jojko chwalił strzały Jana Furtoka.
Galę Finałową "Plebiscytu Złote Buki 2010" otworzył Jacek Krysiak. - Gdyby zapytać mieszkańców tego miasta, co to jest GKS Katowice, to śmiem twierdzić, że nie znajdziemy takiego, który nie potrafiłby na to pytanie odpowiedzieć. Ba, nie znajdziemy takiej osoby na całym Górnym Śląsku - stwierdził prezes GieKSy i dodał: - O tym, jak wiele ten klub znaczy dla naszej społeczności, świadczy już państwa obecność tutaj.

A wśród obecnych nie brakowało legend klubu. To one wręczały kolejne nagrody. Rozpoczął Marek Koniarek, ale zanim ogłosił "Wydarzenie roku", wyjaśnił, jak to było z golem, którego wbił GieKSie w barwach Widzewa Łódź. - To był przypadek. Odbiło się i wpadło - śmiał się.

Chwilę potem w równie dobry nastrój wprawił przedstawicieli zespołu z rocznika 1997, bo to właśnie jego sukces - mistrzostwo Śląska - kibice uznali za najważniejszy minionego roku (53% głosów). - Są ze mną najlepszy bramkarz, obrońca, napastnik i kapitan drużyny. Tyle miałem miejsc w aucie. Dla najlepszego pomocnika i króla strzelców już nie wystarczyło - uśmiechał Marek Oględziński, trener mistrzowskiego zespołu.

- Zdaję sobie sprawę, że czas jest cenny, ale muszą podziękować wielu osobom - zastrzegł z kolei Wojciech Cygan, wybrany na "Osobowość roku" (45%). I tak, dziękował m.in. władzom miasta. - Które uwierzyły, że młody, niedoświadczony, wyjęty nie wiadomo skąd prawnik może coś pożytecznego zrobić - podkreślił Cygan. Nie zapomniał też o stowarzyszeniu kibiców. - Początkowo wobec nich istniała nieco błędna ocena. Również z mojej strony. Ale to są ludzie, którzy kochają GKS i chcą dla niego jak najlepiej - zaznaczył.

Nie sposób zresztą powiedzieć inaczej i o nim samym, skoro przyznał: - Na początku mojej kurateli powiedziałem, że jestem zarażony GKS-em. To przerodziło się w nieuleczalną chorobę.

Sporym zdrowiem do odbierania nagród musiał wykazać się Rafał Sadowski, wyróżniony jednocześnie w dwóch kategoriach: "Odkrycie roku" (64%) i "Bramka roku" (80%). - Dziękuję mojemu dziadkowi, który zawsze mnie wspierał. Powiedział mi "idź, spróbuj" i tak zrobiłem - stwierdził "katowicki Messi". - A ten gol? Przez chwilę patrzyłem pod nogi, a potem zamknąłem oczy - żartował Sadowski.

Janusz Jojko musiał zaś odpowiedzieć na pytanie, z którym ze strzałów nominowanych do "Bramki roku" miałby największe problemy. I wybrnął z tej sytuacji bardzo dyplomatycznie. - Największe problemy miałem zawsze ze strzałami Jana Furtoka!

W świetnym humorze był też Adrian Napierała, który - zgodnie z oczekiwaniami - okazał się "Piłkarzem roku" (53%). - Ja krótko, bo jesteśmy po sparingu i chłopcy są głodni - rzucił i zdążył jeszcze tylko podziękować. Komu? - Rodzinie, kolegom z zespołu i kibicom, którzy na mnie głosowali.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również