Zdrowieje po wypadku na motorze

27.11.2008
Był czwartek 15 maja. Hokeista GKS Tychy, Bartłomiej Gawlina, jadąc na swoim motorze źle wszedł w zakręt i stracił równowagę. Na szczęście powoli dochodzi do pełni zdrowia.
Upadek był tragiczny w skutkach: w kilku częściach złamana noga, staw skokowy rozsypany niczym kostki domina, ręka złamana w kilku miejscach i naruszony bark. Od wypadku minęło ponad pół roku, ale dopiero w ostatni poniedziałek lekarze usunęli całe "żelastwo" z jego organizmu. Gawlina może teraz myśleć o rehabilitacji i powrocie do sportu.

Doktor Krzysztof Ficek nie widzi przeciwwskazań, aby 24-latek wrócił na lód, ale dojście do formy będzie niezwykle żmudne. - Początkowo śledziłem mecze w internecie, bo miałem jeszcze kłopot z normalnym chodzeniem - mówi Gawlina. - Chciałem jednak poczuć klimat szatni, więc zacząłem jeździć na mecze i spotykać się z kolegami, a także odwiedzać szatnię, aby całkowicie nie zgnuśnieć. Niemniej o powrocie na lodowisko w tym sezonie mogę zapomnieć - wzdycha.

Działacze GKS Tychy po wypadku hokeisty ujęli w nowych kontraktach klauzule zakazujące jazdy na motocyklu oraz nartach. Swoją pasję porzucił też Gawlina. - Co najwyżej będę mógł tylko popatrzeć na motocykl - nie kryje.
źródło: SPORT

Przeczytaj również