Zawodnik GKS-u Katowice zszedł z boiska, bo coś "chrupnęło" w kolanie

24.07.2011
Rafał Sadowski nie dotrwał na boisku do końcowego gwizdka w meczu z Niecieczą. Sam poprosił o zmianę. - Nie wiem co to jest, mam nadzieję, że to nic groźnego - mówi odnośnie urazu, którego doznał.
- W pewnym momencie coś "chrupnęło" w kolanie i trochę się przestraszyłem. Wolałem dać sygnał do zmiany, nie zamierzałem w ten sposób osłabiać zespołu. Chciałem też "dmuchać na zimne", ponieważ to kolano już miałem kiedyś operowane - tłumaczy Sadowski.

- Niestety, źle zaczęliśmy sezon. Walczyliśmy i chcieliśmy ten mecz wygrać. Trzeba o nim jak najszybciej zapomnieć i do następnego spotkania jak najlepiej się przygotować. Tak nie może być, że pomimo takiej pogody wielu kibiców przychodzi, a my przegrywamy. Nie wiem, czym to jest podyktowane. Myślę, że zabrakło nam dzisiaj trochę szczęścia - dodał, oceniając piątkowy mecz.
źródło: SportSlaski.pl / gieksa.pl

Przeczytaj również