Zawodnik GKS-u Katowice: Byłbym zadowolony z czwartego miejsca

05.12.2010
- O utrzymanie fani nie muszą drżeć. Jak na "dzień dobry" z wiosną zdobędziemy parę punktów, to zejdzie z nas obciążenie psychiczne i będziemy w stanie pokazać więcej - mówi Tomasz Sokołowski.
- W Polsce jest taki trend, że zawodnicy, którzy skończyli trzydziestkę, są odstawiani na boczny tor. Ja, Janusz Dziedzic i Bartek Karwan mamy zamiar udowodnić, że tak być nie powinno. Chodzi o to, żeby na koniec rundy ludzie w klubie powiedzieli, że pieniądze wydane na nas były dobrą inwestycją - mówił zaraz po przyjściu na Bukową Tomasz Sokołowski. I co z tego wyszło? Jak na razie nie słychać, by w Katowicach tych transferów żałowali - "Sokół" zaczął spłacać się już od pierwszego spotkania, po kilku następnych dołączył do niego Dziedzic, a Karwan udaną końcówką rozbudził apetyty na rundę wiosenną.

- Po prostu udowodniliśmy, że nie przyszliśmy do GKS-u tylko po to, żeby zarobić parę złotych. Młodzież oczywiście naciska, ale... będzie musiała jeszcze chwilę poczekać. My broni nie złożymy - uśmiecha się Sokołowski, który przekonuje, że - mimo wielu perturbacji - jesień w wykonaniu GieKSy trzeba uznać za całkiem udaną. - Wie pan, jak to jest... Gdy dobrze się zacznie, to już w całej rundzie wyniki przychodzą zdecydowanie łatwiej. Tymczasem my po pięciu kolejkach mieliśmy ledwie dwa punkty. Sytuacja była naprawdę trudna. Przełomem okazał się jednak mecz z GKP Gorzów Wielkopolski. Wygraliśmy, ale przede wszystkim drużyna na nowo uwierzyło w to, że gra może sprawiać przyjemność - podkreśla były piłkarz warszawskiej Legii.

Zresztą, jego zdaniem, wiosną tej przyjemności będzie jeszcze więcej. - Mogę obiecać kibicom, że będziemy grali ładnie dla oka, a mam też nadzieję, że pójdzie to w parze ze zdobyczą punktową. Żeby tak było, musimy najpierw poprawić to, co do tej pory szwankowało, a więc organizację gry i skuteczność. Ale o to się nie obawiam, bo czasu na spokojną pracę będzie w zimie wystarczająco - wskazuje Sokołowski. - O utrzymanie fani nie muszą drżeć. Powiem więcej. Jak na "dzień dobry" zdobędziemy parę punktów, to zejdzie z nas obciążenie psychiczne i będziemy w stanie pokazać więcej. A wtedy może być naprawdę dobrze. Mnie osobiście usatysfakcjonowałoby czwarte miejsce, do którego mamy przecież całkiem niewielką stratę, bo dziewięć punktów...
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również