Zawisza - GKS Katowice 2-0. Nie pomogli Piastowi Gliwice...
Mecz rozpoczął się idealnie dla Zawiszy. Już po kilku minutach gry Michał Ilków-Gołąb dośrodkował do Rafała Leśniewskiego, który z kilku metrów pokonał Witolda Sabelę. W tym momencie spotkanie mogłoby się zakończyć...
Bohater
Michał Masłowski. Jemu zdecydowanie chciało się grać. Podawał, strzelał, odbierał. Pod koniec pierwszej połowy zdecydował się na solową akcję (nie jedyną dzisiaj), ograł Jacka Kowalczyka i podwyższył prowadzenie. W drugiej połowie idealnie wyłożył piłkę Vladimirowi Kukolowi, który zmarnował stuprocentową okazję.
Rozczarowanie
Spotkanie stało na niskim poziomie. Złożył się na to m.in. szybko zdobyty gol. Zawisza kontrolował spotkanie, a katowiczanom konstruowanie akcji kompletnie nie wychodziło. O wiele lepiej prezentowały się trybuny. Gości wspierała 800-osobowa grupa kibiców, która przez całe spotkanie głośno dopingowała swój zespół. Na początku sympatycy GieKSy zaprezentowali oprawę złożoną z sektorówki i rac.
Co ciekawego:
- Na początku drugiej połowy na boisku pojawił się Przemysław Pitry, który trochę rozruszał atak GKS-u. Najpierw wywalczył rzut rożny, a potem po jego wykonaniu przez Damiana Chmiela był bliski wpisania się na listę strzelców po uderzeniu głową.
- W barwach GKS-u w końcu zadebiutował Marcin Pietroń. Co ciekawe, ostatnim meczem w trakcie jego pobytu w Piaście Gliwice było spotkanie... z Zawiszą.
- Passa meczów bez porażki GKS-u została zakończona po pięciu spotkaniach. Z kolei Zawisza wygrał pierwszy raz po... pięciu meczach bez zwycięstwa.