Zagłębie Sosnowiec - GKS Katowice 0-0. Niemoc GieKSy trwa

25.02.2012
GKS nie wygrał czwartego meczu z rzędu. Z boiska przez większą część spotkania wiało nudą, a kibice zastanawiali się, ile minut potrzebują piłkarze obu zespołów, by w końcu strzelić gola…
Piłkarze na boisku spędzili łącznie ponad 100 minut bowiem trenerzy ustalili, że mecz zostanie podzielony na trzy tercje po 35 minut. Więcej okazji stworzyli sobie gracze Zagłębia. Aktywni byli Marcin Lachowski i Artur Karpowicz. Strzały sosnowiczan nie były jednak wielkim zagrożeniem…

Jeszcze gorzej pod tym względem było w ekipie GKS-u. Jedyną naprawdę groźną sytuację w wykonaniu katowiczan oglądaliśmy w trzeciej tercji. Wtedy to aktywny tego dnia Bartłomiej Chwalibogowski wrzucił piłkę na głowę Przemysława Pitrego. Ten wygrał powietrzny pojedynek i skierował futbolówkę do Denissa Rakelsa. Łotysz miał przed sobą jedynie obrońcę, który na szczęście dla II-ligowca zdołał zapobiec utracie gola.

Trener Rafał Górak spotkanie podsumował w dwóch słowach: Totalnie przeciętne - przyznał szkoleniowiec. - Nie wszyscy piłkarze wykonali założenia tak, jak bym sobie to życzył - dodał opiekun GieKSy. W spotkaniu wystąpił testowany zawodnik Ruchu Chorzów, Mateusz Kwiatkowski. Nie zaprezentował się zbyt dobrze i nie wiadomo, czy pojedzie na obóz do Kamienia.

Poczynaniom kolegów z boku przyglądał się Rafał Sadowski. Piłkarz GKS-u w dalszym ciągu leczy kontuzję kolana.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również