Zagłębie L. - Katowice 1-0. Najniższy wymiar kary dla GieKSy

22.04.2009
GKS Katowice, który przeciwstawił gospodarzom zbyt mało atutów, mógł wyjechać z Lubina z bagażem kilku bramek. Dominacja Zagłębia nawet przez chwilę nie ulegała wątpliwości.
Pierwszą groźną akcję katowiczanie przeprowadzili 10 minut po rozpoczęciu... drugiej części spotkania. W porównaniu z sytuacjami, jakie stwarzało sobie Zagłębie, strzał z dystansu Goncerza zainteresował jednak tylko statystyków. Zupełnie inne aspiracje mieli gospodarze. Piłkarze Oresta Lenczyka wraz z pierwszym gwizdkiem arbitra rzucili się na zdecydowanie niżej notowanego rywala. Świetne okazje marnowali Pawłowski i Hanzel. Aby lubinianie mogli objąć prowadzenie, przed szansą musiał stanąć dopiero Micanski. Najlepszy strzelec ligi dopadł do piłki odbitej przez bramkarza GieKSy i "złowił" swojego gola nr 20 w tym sezonie.

Kilka chwil po wznowieniu gry supersnajper miedziowej jedenastki z niemalże takiej samej pozycji już nie skorzystał. Odetchnął w tym momencie Budka, który niespodziewanie zajął miejsce między słupkami katowiczan. W poczynaniach rezerwowego zazwyczaj golkipera GKS-u widać było sporą nerwowość. Na jego plus należy natomiast bez wątpienia zaliczyć sytuację z końcówki rywalizacji, kiedy to nie pozwolił, by Micanski podwyższył wynik. W jednej z ostatnich akcji potyczki piłka znalazła w polu karnym Mieszczaka. Nic z tego jednak nie wyszło.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również