"Zaczęliśmy się modlić, żeby te zmarnowane okazje się nie zemściły"

11.10.2010
- Z Niecieczą słabych momentów mieliśmy bardzo mało. Tylko co z tego, że będziemy grać na zero z tyłu, skoro z przodu nie chce wpadać? - martwi się Gabriel Nowak, obrońca GKS-u Katowice.
Z tym, że GKS Katowice w sobotę zawiódł, nikt nie polemizuje. Dyskusja trwa natomiast na temat tego, jak bardzo zawiódł. Bo na Bukowej uważają, że sama gra była całkiem dobra... - Nieciecza to beniaminek, ale ma zawodników z większym doświadczeniem niż my. Mimo to, myślę, że ich zaskoczyliśmy. Graliśmy wysokim pressingiem. Nie schodziliśmy z ich połowy. Wystarczyło tylko raz dołożyć nogę... - rozkłada ręce Gabriel Nowak.

Sęk w tym, że tego dołożenia nogi zabrakło. Jeśli piłkarze Wojciecha Stawowego dochodzili już do sytuacji bramkowych, to po to, by je zmarnować. - W przerwie było bardzo gorąco. Padło parę mocnych słów i na drugą połowę wyszliśmy mocno zmobilizowani. Inna sprawa, że nadal nieskuteczni... W pewnej chwili z Jackiem Kowalczykiem zaczęliśmy się modlić, żeby te niewykorzystane sytuacje się nie zemściły. I nie ma co ukrywać, że rywal mógł nas skarcić. W końcówce miał przecież dwie niezłe okazje - przypomina stoper GieKSy.
autor: KAM

Przeczytaj również