Wynik może mylić. GKS nie był bliski punktów w Mielcu

17.09.2017
Z przerażającą regularnością tracą punkty piłkarze katowickiego GKS-u. Po wstydliwych porażkach z Wigrami i Zagłębiem podopieczni trenera Piotra Mandrysza przegrywają również w Mielcu. Katowiczanie od jakiejkolwiek zdobyczy byli zdecydowanie dalsi, niż sugerowałby to końcowy wynik.
Norbert Barczyk/PressFocus
Kibice gospodarzy musieli przecierać oczy ze zdumienia, bo trudno przypuszczać by przewidywali jak gładko pójdzie ich ulubieńcom przeprawa z katowiczanami. Podopieczni trenera Zbigniewa Smółki szybko "siedli" na przeciwniku i już w 2. minucie ułożyli sobie mecz za sprawą trafienia Krzysztofa Kiercza. 

Przyjezdni, zmuszeni do odrabiania strat, początkowo przejawiali jeszcze ochotę do walki o jakąkolwiek punktową zdobycz. Głową uderzał Wojciech Kędziora sprawdzając czujność Radosława Majeckiego, aż trzykrotnie groźnie uderzał Andreja Prokić, swoją szansę na gola miał też Grzegorz Goncerz. Zapał katowiczan ostudził Michał Janota, zszedł z piłką w kierunku środka boiska, a potem oddał precyzyjny strzał zza pola karnego, po którym piłkę z bramki po raz drugi wyciągał Mateusz Abramowicz. Ten cios kompletnie rozbił "GieKSę", która marzyła o tym by bez kolejnych strat dotrwać do przerwy.

Nie udało się, bo o ile raz Adrianowi Frańczakowi i Tomaszowi Midzierskiemu skórę ratował Abramowicz wygrywając pojedynek z Łukaszem Wrońskim, to po chwili Arkadiusz Górka mijajac golkipera GKS-u wypracował gola Dejanowi Djermanoviciowi.

W przerwie trener Piotr Mandrysz zdecydował się na wymianę skrzydeł. Po zmianie stron na bokach Katowic szarpać mieli Robert Mandrysz i Adrian Błąd. Goście ruszyli na mielczan i - za sprawą kapitalnego trafienia Łukasza Zejdlera - szybko udało im się zdobyć gola na 1:3. Wydawało się, że katowiczanie jeszcze mocniej ruszą na podopiecznych trenera Smółki ale... nic z tego. Przyjezdni nie forsowali tempa, gospodarze dość bezpiecznie pilnowali korzystnego rezultatu, słowem - z boiska przez większość czasu wiało nudą. Raz dość niebezpieczne uderzenie zanotował Bartłomiej Kalinkowski, innym razem w dogodnej sytuacji w piłkę nie trafił Mandrysz, ale tak naprawdę niewiele zwiastowało jakiekolwiek emocje w końcówce meczu. Przynajmniej do momentu, w którym koszmarną pomyłkę zaliczył Rafał Grodzicki. Eks-chorzowianin skiksował we własnym polu karnym, a z najbliższej odległości do siatki Majeckiego trafił Armin Cerimagić.

Mimo gola kontaktowego gościom ani razu nie udało się już naprawdę realnie zagrozić bramce Stali. GKS przegrywa trzeci mecz z rzędu i grzęźnie w okolicach strefy spadkowej I-ligowej tabeli. Nie takie były cele klubu przed tym sezonem...

Stal Mielec - GKS Katowice 3:2 (3:0)
1:0 - Krzysztof Kiercz 2'
2:0 - Michał Janota 33'
3:0 - Dejan Djermanović 38'
3:1 - Łukasz Zejdler 50'
3:2 - Armin Cerimagić 86'

Stal: Majecki - Sadzwicki, Kiercz, Grodzicki, Leandro - Wroński (61' Gancarczyk), Górka, Getinger, Janota, Banaszewski (90' Lech) - Djermanović (73' Marciniec). Trener: Zbigniew Smółka.
 
GKS: Abramowicz - Pleva, Kamiński, Midzierski, Frańczak - Skrzecz (46' Mandrysz), Kalinkowski, Zejdler, Goncerz (75' Ćerimagić), Prokić (46' Błąd) - Kędziora. Trener: Piotr Mandrysz.

Sędzia: Sebastian Tarnowski (Wrocław)
Żółte kartki: Banaszewski, Janota (Stal), Kalinkowski (GKS)
Widzów: 2978
autor: ŁM

Przeczytaj również