Wyczerpujące podróże dały się we znaki GKS-owi Katowice?
22.04.2012
Jakie były powody porażki? Czy to przez długie podróże? - Nie ma co szukać wytłumaczenia. Zawisza grał przecież w środę w Łęcznej. To my popełniliśmy błędy. Tak czasami się zdarza - podkreśla Jacek Kowalczyk, kapitan GKS-u.
Pierwsza bramka padła już na samym początku spotkania. Potem gospodarze kontrolowali grę i przed przerwą zdołali wbić drugiego gola. W pierwszej odsłonie katowiczanie oddali zaledwie jeden celny strzał... W drugiej części wyglądało to już lepiej, ale bez efektu bramkowego.
- Gdybyśmy grali całe spotkanie tak, jak w drugiej połowie, to wynik pewnie byłby bardziej dla nas korzystny. Przespaliśmy początek. Mecz ustawiła bramka strzelona w pierwszych minutach. Zawisza cofnął się i kontrolował spotkanie. My próbowaliśmy ataku pozycyjnego, ale nie zdołaliśmy sobie stworzyć na tyle dogodnej sytuacji, by strzelić choć jednego gola - opisuje obrońca.
Dodajmy, że drużyna GKS-u z Bydgoszczy wróciła o 5:15. Piłkarze nie rozjechali się jednak do domów i jeszcze przed godziną 6 udali się na roztrenowanie.
Pierwsza bramka padła już na samym początku spotkania. Potem gospodarze kontrolowali grę i przed przerwą zdołali wbić drugiego gola. W pierwszej odsłonie katowiczanie oddali zaledwie jeden celny strzał... W drugiej części wyglądało to już lepiej, ale bez efektu bramkowego.
- Gdybyśmy grali całe spotkanie tak, jak w drugiej połowie, to wynik pewnie byłby bardziej dla nas korzystny. Przespaliśmy początek. Mecz ustawiła bramka strzelona w pierwszych minutach. Zawisza cofnął się i kontrolował spotkanie. My próbowaliśmy ataku pozycyjnego, ale nie zdołaliśmy sobie stworzyć na tyle dogodnej sytuacji, by strzelić choć jednego gola - opisuje obrońca.
Dodajmy, że drużyna GKS-u z Bydgoszczy wróciła o 5:15. Piłkarze nie rozjechali się jednak do domów i jeszcze przed godziną 6 udali się na roztrenowanie.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku