Wyciągnąć odpowiednie wnioski. Deja vu Big Stara
19.04.2009
W Big Starze na swoim poziomie zagrał tylko Łukasz Pacocha. Z kolei mocno zawiedli zawodnicy podkoszowi. - Kulig zagrał najsłabszy mecz, jaki widziałem w jego wykonaniu. Nie trafiał w prostych sytuacjach pod koszem. Dodatkowo w kluczowym momencie dwukrotnie spudłował z linii rzutów wolnych. Zresztą niewiele lepiej zaprezentowali się Bzdyra i Mielczarek - wyjaśnia ze smutkiem Tomasz Służałek, trener tyszan.
Choć gra ekipie Służałka nie układała się, to jednak była szansa na zwycięstwo. Gdy ekwilibrystyczny rzut Pacochy znalazł się w koszu cała hala odetchnęła z ulgą, bo była przeświadczona o tym, że o zwycięstwie zadecyduje dogrywka. Nikt w tym momencie nie zdawał sobie sprawy z tego, że nawet w ciągu dwóch sekund można zdobyć punkty. Fatalny pomyłka w kryciu Kuliga i doświadczony Andrzejewski zapewnił zwycięstwo Stali. - Ciężko mi to zrozumieć. Szkolny błąd i tracimy szansę na wygraną. Mimo, że nie graliśmy za dobrze, to wierzyłem w to, że uda się ten mecz jakoś "przepchnąć" i po męczarniach wygrać - mówi szkoleniowiec tyszan.
Również rywalizację z ŁKS-em, Big Star rozpoczął od porażki na własnym parkiecie. Wówczas udało się ostatecznie rozstrzygnąć losy serii na korzyść ekipy ze Śląska. Czy i tym razem będzie tak samo? W Tychach gorąco w to wierzą. - Musimy wyciągnąć odpowiednie wnioski z tej porażki i będziemy w stanie wygrać ze Stalą - zapowiada Łukasz Pacocha. Z większą obawą podchodzi do sprawy trener tyszan. - Obawiam się, że porażka w takich okolicznościach może załamać zespół i być przysłowiowym gwoździem do trumny. Jeśli jednak wygramy w niedzielę to potyczki z zespołem ze Stalowej Woli nabiorą jeszcze kolorytu - kończy Służałek.
Choć gra ekipie Służałka nie układała się, to jednak była szansa na zwycięstwo. Gdy ekwilibrystyczny rzut Pacochy znalazł się w koszu cała hala odetchnęła z ulgą, bo była przeświadczona o tym, że o zwycięstwie zadecyduje dogrywka. Nikt w tym momencie nie zdawał sobie sprawy z tego, że nawet w ciągu dwóch sekund można zdobyć punkty. Fatalny pomyłka w kryciu Kuliga i doświadczony Andrzejewski zapewnił zwycięstwo Stali. - Ciężko mi to zrozumieć. Szkolny błąd i tracimy szansę na wygraną. Mimo, że nie graliśmy za dobrze, to wierzyłem w to, że uda się ten mecz jakoś "przepchnąć" i po męczarniach wygrać - mówi szkoleniowiec tyszan.
Również rywalizację z ŁKS-em, Big Star rozpoczął od porażki na własnym parkiecie. Wówczas udało się ostatecznie rozstrzygnąć losy serii na korzyść ekipy ze Śląska. Czy i tym razem będzie tak samo? W Tychach gorąco w to wierzą. - Musimy wyciągnąć odpowiednie wnioski z tej porażki i będziemy w stanie wygrać ze Stalą - zapowiada Łukasz Pacocha. Z większą obawą podchodzi do sprawy trener tyszan. - Obawiam się, że porażka w takich okolicznościach może załamać zespół i być przysłowiowym gwoździem do trumny. Jeśli jednak wygramy w niedzielę to potyczki z zespołem ze Stalowej Woli nabiorą jeszcze kolorytu - kończy Służałek.
Polecane
Koszykówka