Wszedł na boisko z ławki i... zszedł przed końcem, bo "miał pecha"

03.04.2011
W starciu Podbeskidzia z GKS-em Katowice doszło do niecodziennej sytuacji. Trener Wojciech Stawowy zdjął z boiska zawodnika, którego wcześniej wpuścił z ławki rezerwowych.
Mowa o Piotrze Piechniaku, który nie znalazł się w podstawowym składzie, ale już w drugiej minucie musiał zastąpić kontuzjowanego Tomasza Hołotę. - Miał ciężkie zadanie, bo musiał od razu wejść na boisko, bez rozgrzewki i wyszło mu to nie najgorzej - przyznaje Krzysztof Kaliciak, napastnik GKS-u, który 10 minut po przerwie zastąpił Piechniaka. Decyzja mogła się wydawać co najmniej dziwna, ale Stawowy twierdzi, że nie była spowodowana słabą grą zawodnika.

- Piechniak nie grał źle, zmiana nie była podyktowana słabym występem. Po prostu przegrywaliśmy, a ja szukałem rozwiązań żeby to zmienić. Zwłaszcza, że to był moment, w którym mieliśmy przewagę. Padło więc na Piotrka, który miał tego pecha, że zobaczył wcześniej żółtą kartkę i nie chciałem ryzykować wykluczenia go z gry - tłumaczył trener katowiczan.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również