Wojciech Szala: W pierwszej połowie na jedno oko nie widziałem

24.10.2010
- Niepotrzebnie robimy sobie smród - stwierdził były obrońca Legii Warszawa, który po ponad 9 latach znów zagrał w ligowym meczu GKS-u Katowice. Od razu załapał się też na pochwały od trenera.
Szala wskoczył do składu z powodu kontuzji Tomasza Sokołowskiego. I już po kilku minutach... sam doznał urazy. Jeden z rywali trafił go w okolice prawego oka. - Błahostka, chociaż w pierwszej połowie na to oko nie widziałem - uśmiechnął się 34-latek, z którego gry zadowolony był Wojciech Stawowy. - Wojtek pokazał swoje doświadczenie. Nie zdarzyły mu się żadne błędy. Nie mam się do czego doczepić. Wręcz przeciwnie. On cały czas - czy gra, czy nie - pomaga tej drużynie, by ona się drużyną stawała. Nie jest jeszcze w 100 procentach gotowy motorycznie, ale niewiele mu już brakuje, by i te zaległości nadrobić - zapewnił szkoleniowiec GKS-u.

A jak Szala podsumował sam mecz? - To było kolejne spotkanie, w którym konstruowaliśmy dobre akcje i fajnie to wyglądało. Ale nie możemy być tak niekonsekwentni w grze w destrukcji. Te błędy bolą. Już nie mówię, że w trzech, ale w dwóch golach rywala swój duży udział mieliśmy. Sami niepotrzebnie robimy sobie smród... Myślę, że następne mecze będą już dla nas bardziej szczęśliwe, bo nie można cały czas prowadzić gry i przegrywać - zaznaczył.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również