Wojciech Szala: To stereotyp, że hanys nie zaaklimatyzuje się w stolicy

28.12.2010
Wojciech Szala ma za sobą pierwszą rundę po powrocie do GKS-u. - Grając w Legii Warszawa miałem nadzieję, że kiedyś wrócę do Katowic - zdradza. W stolicy obrońca spędził dziewięć lat.
Negocjacje z GKS-em trwały dość długo. Pojawiły się informacje, że to przez wysokie wymagania płacowe piłkarza. - Nie wiem kto rozsiewa takie plotki. Przecież ja przez miesiąc trenowałem w ogóle bez kontraktu. Po przejęciu spółki przez Centrozap zadzwonił do mnie prezes Ireneusz Król. Jedno spotkanie wystarczyło, żebyśmy się dogadali - wyjaśnia Szala.

Zanim wychowanek GieKSy wrócił do Katowic, minęło dziewięć lat, które obrońca spędził w Legii Warszawa. - Jeszcze grając tam miałem nadzieję, że kiedyś wrócę do Katowic. Po tylu latach spędzonych w stolicy chciałem wreszcie wrócić do domu. W grę wchodziły tylko kluby ze Śląska, ale pierwszeństwo miały Katowice - podkreśla zawodnik.

Grając w Legii Szala odnosił największe sukcesy - dwa tytuły mistrza Polski oraz krajowy puchar. Przez pewien okres był nawet kapitanem zespołu. - To nieprawdziwy stereotyp, ukuty chyba jeszcze w czasach komunistycznych, wojskowych, mówiący o tym, że hanys nigdy nie zaaklimatyzuje się w stolicy. To nie te czasy. Mój przykład, a także Bartka Karwana, pokazuje, że jednak można długo "wytrzymać" w Legii - uważa.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również