Wojciech Stawowy: Wiem, jak mężczyzna postępuje w takich sytuacjach
02.09.2010
GKS Katowice utrzymuje w tajemnicy długość kontraktu Wojciecha Stawowego. Wiadomo tyle, że jest on krótszy niż... 10 lat, a właśnie tak długą umowę podpisał swego czasu Stawowy z Cracovią... - Zaraz po złożeniu podpisu ruszyłem z drużyną w drogę na zgrupowanie. Gdy dojechaliśmy na lotnisko w Warszawie, czekała już na nas masa dziennikarzy. Ten kontrakt był wtedy dużą sensacją. Ja się z niego bardzo cieszyłem, bo dawał mi ogromny komfort pracy. Tyle że po miesiącu nastąpiła kolejna sensacja, bo już mnie w Cracovii nie było - przypomina.
Co to ma do jego pracy w GieKSie? Bardzo dużo. - Postanowiłem z tamtej umowy sam zrezygnować, bo są dla mnie inne ważne sprawy. To pokazuje, że nie jestem trenerem, który za wszelką cenę trzyma się posady i zastawia kontraktem. Jeżeli się okaże, że moja praca w Katowicach nie przynosi oczekiwanych efektów, to ja wiem, jak mężczyzna postępuje w takich sytuacjach. Mówię to po to, żeby nikt nie myślał, że postawiłem weto: albo długi kontrakt, albo ja tu pracował nie będę - zaznacza Stawowy.
- Pracuję póki ktoś ma do mnie zaufanie i uważa, że to, co robię, jest dobre. Umiem się do swoich błędów przyznawać, umiem za nie odpowiadać. Jeśli je popełniam, to mówię o tym głośno. Wielu mi to zarzuca. Twierdzą, że do błędów nie wolno się przyznawać, że trzeba o nich mówić dyplomatycznie. A ja uważam, że należy robić to wprost. Klasę człowieka poznaje się po tym, gdy potrafi w trudnym momencie uderzyć się w pierś. A ja nie ukrywam, że w GKS-ie Katowice są przede mną trudne momenty - przyznaje nowy trener GKS-u.
Co to ma do jego pracy w GieKSie? Bardzo dużo. - Postanowiłem z tamtej umowy sam zrezygnować, bo są dla mnie inne ważne sprawy. To pokazuje, że nie jestem trenerem, który za wszelką cenę trzyma się posady i zastawia kontraktem. Jeżeli się okaże, że moja praca w Katowicach nie przynosi oczekiwanych efektów, to ja wiem, jak mężczyzna postępuje w takich sytuacjach. Mówię to po to, żeby nikt nie myślał, że postawiłem weto: albo długi kontrakt, albo ja tu pracował nie będę - zaznacza Stawowy.
- Pracuję póki ktoś ma do mnie zaufanie i uważa, że to, co robię, jest dobre. Umiem się do swoich błędów przyznawać, umiem za nie odpowiadać. Jeśli je popełniam, to mówię o tym głośno. Wielu mi to zarzuca. Twierdzą, że do błędów nie wolno się przyznawać, że trzeba o nich mówić dyplomatycznie. A ja uważam, że należy robić to wprost. Klasę człowieka poznaje się po tym, gdy potrafi w trudnym momencie uderzyć się w pierś. A ja nie ukrywam, że w GKS-ie Katowice są przede mną trudne momenty - przyznaje nowy trener GKS-u.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku