Wojciech Stawowy: Nie chcę naciągać klubu na niepotrzebne wydatki
23.01.2011
Od momentu, gdy trenerem GKS-u Katowice został Wojciech Stawowy, na Bukową trafiają piłkarze w ekstraklasowych bojach doświadczeni (Michał Zieliński) albo niezwykle doświadczeni (Wojciech Szala czy Bartosz Karwan). A jeśli nawet pojawił się ktoś, kto na salonach jeszcze się nie ograł (Marek Pączek), to nie wynika to wcale z młodego wieku, ale tego, że przegrywał rywalizację o miejsce w składzie.
Głos ma szkoleniowiec GieKSy: - Tak, wiem, ktoś mógłby nam zarzucić, że nie szukamy piłkarzy w niższych ligach. Ale tak nie jest. Szukamy. Problem w tym, że jak na razie nie znaleźliśmy jeszcze nikogo, kto byłby lepszy od tych chłopaków, których już mamy. A zawodników, co do których nie mam pewności, czy okażą dla nas wzmocnieniami, sprowadzać nie będę, bo nie mam zamiaru naciągać klubu na niepotrzebne wydatki. Przeprowadzając transfer, powinniśmy obawiać się tylko tego, że człowiek to nie robot, więc może na przykład mieć problemy z aklimatyzacją w nowym miejscu. Niczego więcej.
Głos ma szkoleniowiec GieKSy: - Tak, wiem, ktoś mógłby nam zarzucić, że nie szukamy piłkarzy w niższych ligach. Ale tak nie jest. Szukamy. Problem w tym, że jak na razie nie znaleźliśmy jeszcze nikogo, kto byłby lepszy od tych chłopaków, których już mamy. A zawodników, co do których nie mam pewności, czy okażą dla nas wzmocnieniami, sprowadzać nie będę, bo nie mam zamiaru naciągać klubu na niepotrzebne wydatki. Przeprowadzając transfer, powinniśmy obawiać się tylko tego, że człowiek to nie robot, więc może na przykład mieć problemy z aklimatyzacją w nowym miejscu. Niczego więcej.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku