Wojciech Stawowy: GKS Katowice stać na głośne transfery

08.01.2011
Możliwe, że na Marku Pączku, będącym już praktycznie piłkarzem GKS-u, lista zimowych zakupów katowiczan się zamknie. - Ale i tak jesteśmy już mocniejsi niż jesienią - przekonuje Wojciech Stawowy.
Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że w trakcie zimowego okienka transferowego jednym z najbardziej aktywnych śląskich klubów będzie GKS Katowice. I-ligowiec urządził sprawdzian dla piłkarzy, których oglądał przez sporą część jesieni, a miał też w planach rozmowy z zawodnikami, których sprawdzać nie trzeba... Co z tego wyszło? GieKSę na dniach ma wzmocnić Marek Pączek, swego czasu rezerwowy bramkarz Cracovii. Kto jeszcze?

- Niewykluczone, że nikt - przyznaje Wojciech Stawowy. - Liczyłem na Piotra Gizę, bo potrzebujemy takiego rozgrywającego. Fiasko tego tematu to nie jest jednak żadna porażka GKS-u - normalne, że zawodnik wolał ekstraklasę. Chciałbym natomiast zwrócić uwagę na inną sprawę - nam w sprowadzeniu Piotrka przeszkodziło właśnie tylko to, że jesteśmy w I lidze, a nie kwestie finansowe. My się z nim co do kontraktu dogadaliśmy, brakowało tylko podpisów. To pokazuje, że ten klub jest w stanie przeprowadzać głośne transfery - zaznacza trener GieKSy.

Przekonuje też, że mimo pasywności na transferowej giełdzie, zespół będzie na wiosnę... mocniejszy. - Bo budowa drużyny to nie rewolucja w składzie, ale dopracowywanie stylu gry, weryfikacja poziomu, jaki prezentują piłkarze kadry. A my raz, że już jesienią dysponowaliśmy bardzo dobrym składem, a dwa, że teraz będę miał też do swojej dyspozycji wracających po kontuzjach Tomasza Owczarka, Jakuba Dziółkę i Bartłomieja Chwalibogowskiego, którego kiedyś bardzo chciałem ściągnąć do Arki Gdynia. Proszę ich traktować jako poważne wzmocnienia. Dlatego chcę uspokoić kibiców. To, że nie szalejemy na rynku transferowym, mimo że mamy dosyć niską pozycję w tabeli, nie powinno ich martwić.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również