Wjechali do wioski, a tam... "patelnia", czyli Ruch walczy w Macedonii

26.07.2012
Dziś w Kumanowie zawodnicy Ruchu muszą postawić kropkę nad "i", by awansować do następnej fazy eliminacji Ligi Europy. Pierwszy mecz wygrali 3-1. - Nie możemy roztrwonić zaliczki - mówi Tomasz Fornalik.
Pierwszy mecz przy Cichej, rozegrany tydzień temu, drużyna z Chorzowa wygrała 3-1. Nie było to jednak łatwe spotkanie, bo "Niebiescy" na chwilę "przysnęli" i pierwsi stracili bramkę i potem musieli gonić wynik. - Na szczęście wygraliśmy pierwsze spotkanie dwoma bramkami, nie ustrzegliśmy się w nim błędów, po jednej z takich niefrasobliwości w tyłach straciliśmy gola. Dlatego w rewanżu musimy być maksymalnie skoncentrowani od początku, nie możemy za wszelką cen roztrwonić zaliczki z meczu w Chorzowie - uważa trener chorzowian.

Jaką taktykę przyjmie Ruch? Jak wytrzyma grę przy 40 stopniach Celcjusza? - Na pewno nie nastawimy się defensywnie, tylko na obronę korzystnego wyniku - twierdzi Marcin Malinowski. - Z drugiej strony trudno w tych warunkach atmosferycznych planować otwartą grę - dodaje kapitan zespołu.

"Niebiescy" trenowali wczoraj w Kumanovie. Stadion, a właściwie stadionik, ich nie zachwycił. - Wjechaliśmy do jakiejś wioski, gdzie mamy dzisiaj grać. Trochę dziwnie to wszystko wyglądało, bo obiekt w Kumanovie jest niewielki, jest nie pierwszej młodości i całkowicie nieosłonięty od słońca. Prawdziwa patelnia, a nasz mecz rozpocznie się o 17:00, gdy słońce będzie w zenicie - informuje dyrektor sportowy, Mirosław Mosór. Jak dodaje, murawa jest w miarę równa.

Metalurg Skopje - Ruch Chorzów
17:00, sędziuje Richard Trutz (Słowacja)
źródło: SportSlaski.pl/SPORT

Przeczytaj również