Witold Sabela uratował GKS Katowice w beznadziejnej sytuacji
24.10.2011
Sabela błysnął w dwóch momentach. Najpierw, przy stanie 1-0, zatrzymał w sytuacji sam na sam Rubena Fernandeza Jurado. A w 84. minucie, przy prowadzeniu 2-1, uratował - wydawałoby się - beznadziejną sytuację. Tomasz Podgórski miał przed sobą jedynie Sabelę. - Bramkarz GKS-u fajnie mnie wyczuł. Inna sprawa, że uderzyłem piłkę na idealnej dla niego wysokości. Gdybym posłał piłkę po ziemi, pewnie padłby gol. Słowa uznania dla niego, dobrze mnie wyczuł... - chwalił Podgórski.
- Bramkarz jest od tego, aby bronić w takich sytuacjach - wzruszył ramionami Sabela, jakby nie robiły na nim jakiegokolwiek wrażenia wszystkie pochwały. - Szczerze? Żałuję, że nie obroniłem rzutu karnego... - wyznał. Miał ku temu okazję w samej końcówce meczu. Wojciech Kędziora posłał jednak piłkę do siatki.
Jedenastkę przy stanie 0-0 obronił natomiast bramkarz Piasta, Dariusz Trela. Pechowym egzekutorem był Przemysław Pitry. - Chwała, że nie podłamaliśmy się po tym niewykorzystanym rzucie karnym, tylko robiliśmy swoje i strzeliliśmy trzy bramki. Zdobyliśmy ich łącznie w tym sezonie tylko 18. To bardzo mało. Tym bardziej, jeśli spojrzy się, ile mieliśmy sytuacji. Wystarczyłoby wykorzystać co drugą, a nasz dorobek byłby dużo lepszy - wskazuje Sabela.

Do jego postawy w derbach z Piastem prawie nie można było się doczepić. Raz tylko Adrian Napierała ruszył w kierunku bramkarza z pretensjami. Chodziło prawdopodobnie o to, że Sabela został na linii bramkowej, zamiast wyjść z bramki i wypiąstkować piłkę. - Gramy o dużą stawkę, stąd nerwy. Wszystko sobie wyjaśniliśmy - zapewnił bramkarz GKS-u.
Sabela wraz z kolegami wyszedł wczoraj na boisko w koszulkach z napisem: "wracaj do zdrowia". Był on adresowany w kierunku Krzysztofa Kozika. - Przytrafiła mu się tragedia. Mam nadzieję, że dobrze go "poskładali" i szybko wróci do zdrowia - życzył koledze Witek. A mowa o bramkarzu, a więc jego bezpośrednim konkurencie.
Na razie pewne miejsce między słupkami ma Sabela. GKS wygrał przecież prestiżowy mecz i wzbogacił swoje konto punktowe. - Słyszeliśmy, że nasz klub na wygraną z Piastem czekał od 1978 roku. Po nieudanym meczu z Polonią Bytom, zwycięstwo nad Piastem Gliwice smakuje wyjątkowo. Jak delicje! - zakończył.
- Bramkarz jest od tego, aby bronić w takich sytuacjach - wzruszył ramionami Sabela, jakby nie robiły na nim jakiegokolwiek wrażenia wszystkie pochwały. - Szczerze? Żałuję, że nie obroniłem rzutu karnego... - wyznał. Miał ku temu okazję w samej końcówce meczu. Wojciech Kędziora posłał jednak piłkę do siatki.
Jedenastkę przy stanie 0-0 obronił natomiast bramkarz Piasta, Dariusz Trela. Pechowym egzekutorem był Przemysław Pitry. - Chwała, że nie podłamaliśmy się po tym niewykorzystanym rzucie karnym, tylko robiliśmy swoje i strzeliliśmy trzy bramki. Zdobyliśmy ich łącznie w tym sezonie tylko 18. To bardzo mało. Tym bardziej, jeśli spojrzy się, ile mieliśmy sytuacji. Wystarczyłoby wykorzystać co drugą, a nasz dorobek byłby dużo lepszy - wskazuje Sabela.
Do jego postawy w derbach z Piastem prawie nie można było się doczepić. Raz tylko Adrian Napierała ruszył w kierunku bramkarza z pretensjami. Chodziło prawdopodobnie o to, że Sabela został na linii bramkowej, zamiast wyjść z bramki i wypiąstkować piłkę. - Gramy o dużą stawkę, stąd nerwy. Wszystko sobie wyjaśniliśmy - zapewnił bramkarz GKS-u.
Sabela wraz z kolegami wyszedł wczoraj na boisko w koszulkach z napisem: "wracaj do zdrowia". Był on adresowany w kierunku Krzysztofa Kozika. - Przytrafiła mu się tragedia. Mam nadzieję, że dobrze go "poskładali" i szybko wróci do zdrowia - życzył koledze Witek. A mowa o bramkarzu, a więc jego bezpośrednim konkurencie.
Na razie pewne miejsce między słupkami ma Sabela. GKS wygrał przecież prestiżowy mecz i wzbogacił swoje konto punktowe. - Słyszeliśmy, że nasz klub na wygraną z Piastem czekał od 1978 roku. Po nieudanym meczu z Polonią Bytom, zwycięstwo nad Piastem Gliwice smakuje wyjątkowo. Jak delicje! - zakończył.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku