Witold Sabela: Stoję w bramce, by odbić kilka piłek

21.08.2011
GKS miał wygrać z Flotą Świnoujście, lecz gdyby nie Witold Sabela, drużyna Rafała Góraka nie ugrałaby nawet remisu. Bramkarz "GieKSy" to, że został bohaterem, przypisuje zasłudze katowickich kibiców.
Gdyby nie twoje interwencje, GKS przegrałby z Flotą. Czujesz się bohaterem tego spotkania?
Wojciech Sabela: - Nie. Wolałbym zamienić to na zwycięstwo. To na pewno bardziej przydałoby się drużynie. Ja tylko stoję w bramce, by odbić kilka piłek i pomóc drużynie w trudnych sytuacjach. To jest moja robota.

Robota tym trudniejsza, że aura podczas piątkowego meczu sprzyjała błędom.

- Niby tak, ale kibice mi pomagali dopingiem, więc było łatwiej.



Czujesz, że tym występem na dłużej "zabukowałeś" sobie miejsce w wyjściowej "11"?

- Walczymy w "trójkę". Doszedł Damian Kozik, jest Jacek Gorczyca. Myślę, że stoimy na równej pozycji.

Konkurencja naprawdę mocna. Czy już kiedyś się z taką spotkałeś?
- Przyznam szczerze, że nie. Ale to na pewno wyjdzie na plus drużynie.
 
Gdy leczyłeś kontuzję, mogłeś z dystansu obserwować grę GKS-u. Czego wam brakuje, by zacząć wygrywać?
- Do pierwszego zwycięstwa potrzebujemy strzelonej bramki, bo to na pewno nam doda dużo wiary w siebie. Bo sytuacje są, ale ja marnujemy. I może wpadamy w taki marazm, po prostu...
autor: WAW

Przeczytaj również