"Wiemy, że jesteśmy najsłabszą częścią GKS-u Katowice"

30.09.2009
W każdym z sześciu wyjazdowych meczów tego sezonu GieKSa traciła gole. Łącznie dała ich sobie wbić aż 14. - Już dość niweczenia wysiłków kolegów z ataku! - mówi obrońca Mateusz Niechciał.
Do zespołu, który w czterech poprzednich kolejkach trafiał do siatki rywali siedmiokrotnie, trudno się przyczepić. No chyba że stracił w tym czasie osiem goli... Głównych winowajców znaleźć nietrudno. - Wiadomo, wszyscy bronimy i wszyscy atakujemy, ale jednak my - obrońcy - mamy w głowach świadomość tego, że jesteśmy w tym momencie najsłabszą częścią drużyny - przyznaje Mateusz Niechciał. Zdecydowanie trudniej już natomiast wyjaśnić, dlaczego ponad 93 procent (!) bramek, jakie dała sobie wbić GieKSa, padło na obcych stadionach.

- Dla mnie to coś niewytłumaczalnego. A może to zwykły przypadek? No bo przecież tak u siebie, jak i na wyjazdach staramy się prezentować dokładnie ten sam styl - podkreśla 21-latek. Ale to właśnie wtedy, gdy katowiczanie występują w roli gości, przytrafiają się im najpoważniejsze błędy. - Gdyby jeszcze przeciwnicy zdobywali gole po pięknych akcjach... Tylko, że nic takiego nie ma miejsca. Niestety, często najwięcej zasług przy trafieniach rywali mamy my sami. Przytrafiają się nam wręcz kuriozalne interwencje - nie kryje wychowanek Hutnika Kraków.

Są i tacy, którzy przyczyn słabej postawy defensorów GKS-u upatrują w tym, że podstawowej czwórce tej formacji brak po prostu konkurencji. W tej chwili jedynymi zmiennikami, którzy gwarantują odpowiedni poziom, wydają się być tylko Łukasz Uszalewski i Daniel Małkowski, choć ten drugi ostatnio najczęściej się leczy. Na pozycji stopera może również grać Gabriel Nowak, choć wtedy trenerowi Adamowi Nawałce "ucieka" alternatywa w środku pola.

Tak czy siak, dzisiaj obronie GieKSy powinno być łatwiej. W końcu Motor Lublin w obecnym sezonie nie potrafił jeszcze zwyciężyć przed własną publicznością. - Od czterech spotkań nie wygraliśmy. Już wystarczy tego. Najwyższy czas, by się przełamać. I koniecznie na zero z tyłu! - śmieje się Niechciał. W realizacji tego celu nie pomoże kontuzjowany Grzegorz Goncerz.

Motor Lublin - GKS Katowice
środa, godzina 16:00
sędziuje Łukasz Bartosik (Kraków)

Przypuszczalne składy

Motor: Mioduszewski - Falisewicz, Maciejewski, Kursa, Wojdyga - Krystosiak, Żmuda, Król, Popławski, Hempel - Białek.

GKS: Gorczyca - Sroka, Napierała, Kamiński, Niechciał - Górski, Cholerzyński, Hołota, Plewnia - Iwan - Kaliciak.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również