Wiedzą, jak pomóc GieKSie
04.02.2009
Wczorajsze Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie przyniosło zmiany w zarządzie GieKSy. Nie doszło jednak do tej, którą awizowano od kilkunastu dni. Rezygnacja Artura Łója nie została przyjęta i wskutek wotum zaufania, jakie otrzymał, nadal będzie zasiadał we władzach klubu. - Jeszcze przed zebraniem dochodziły do mnie słuchy, że tak to wszystko może się rozwinąć. Nie byłem zatem bardzo zaskoczony - przyznaje sam zainteresowany. Łój chęć odejścia z GKS-u argumentował brakiem porozumienia z pozostałymi członkami zarządu.
- Nie mówiłem jednak, że nie widzę możliwości dalszej współpracy - podkreśla i dodaje, że ostatnie dni stały się dla niego okazją do spojrzenia na sprawy klubu nieco świeższym okiem. - Mam kilka pomysłów na to, jak pomóc GieKSie. Wiem, że dysponują takimi również pozostali koledzy. Musimy je wspólnie przedyskutować i ułożyć konkretny plan działania - mówi Łój. Przypomnijmy, że - w przeciwieństwie do niego - na poparcie członków Stowarzyszenia SSK GKS nie mogli liczyć Damian Saratowicz i Jarosław Niedzielski.
- Nie mówiłem jednak, że nie widzę możliwości dalszej współpracy - podkreśla i dodaje, że ostatnie dni stały się dla niego okazją do spojrzenia na sprawy klubu nieco świeższym okiem. - Mam kilka pomysłów na to, jak pomóc GieKSie. Wiem, że dysponują takimi również pozostali koledzy. Musimy je wspólnie przedyskutować i ułożyć konkretny plan działania - mówi Łój. Przypomnijmy, że - w przeciwieństwie do niego - na poparcie członków Stowarzyszenia SSK GKS nie mogli liczyć Damian Saratowicz i Jarosław Niedzielski.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku