Widzew - GKS Katowice 1-1. "Czerwona latarnia" zatrzymała GieKSę

22.11.2014
GKS Katowice zaprezentował się słabiej niż w Gdyni i nie zdołał zdobyć trzech punktów na terenie zdecydowanie najsłabszej drużyny w lidze. Spotkanie trzykrotnie było przerywane przez zachowanie kibiców.
gkskatowice.eu
Wydarzenie
Dzisiaj kibice i piłkarze Widzewa żegnali stadion przy Alei Marszałka Piłsudskiego, na którym padały bramki m.in. w rozgrywkach Ligi Mistrzów. W styczniu zacznie się przebudowa obiektu, który ma zmienić oblicze w przeciągu 28 miesięcy. Nowa arena ma pomieścić ponad 18 tysięcy widzów. Zanim ona powstanie, Widzew będzie grał w Piotrkowie Trybunalskim.

Bohater
Sporo zamieszania w szeregach GieKSy wprowadzał Rafał Augustyniak. Kapitan Widzewa często pojawiał się pod bramką katowiczan, był też skuteczny w defensywie. W drugiej połowie przeprowadził ładną akcję, po której niewiele brakowało, by wpisał się na listę strzelców. Założył "siatkę" Aleksandrowi Januszkiewiczowi, a następnie uderzył tuż obok słupka. Sporo nabiegał się też Mateusz Janiec.

Rozczarowanie
Nie popisali się kibice Widzewa, którzy po swojemu chcieli żegnać stadion. W pierwszej połowie mecz musiał zostać przerwany, bo na boisko wbiegł kibic z białą płachtą, na której widniał napis: "Cacek żegnamy". Na początku drugiej części gry fani gospodarzy rzucili na murawę kilkanaście rac. Jedną z nich oberwał Augustyniak, który sam chciał uprzątnąć plac gry. Nie minęło nawet 10 minut, a na murawie ponownie wylądowała pirotechnika.

Co ciekawego:
- GieKSa wyszła na prowadzenie po bramce Sławomira Dudy. Przemysław Pitry zagrał do defensywnego pomocnika, którego pierwsze uderzenie zostało zablokowane, ale drugie już znalazło drogę do siatki.

- Widzew doprowadził do wyrównania w doliczonym czasie gry. Alan Czerwiński dopuścił do tego, by dośrodkowanie Veljko Batrovicia dotarło do Damiana Warchoła, który z kilku metrów pokonał Antonina Buczka.

- Na początku spotkania lepsze sytuacje stwarzał sobie Widzew. Najpierw Łukasz Pielorz uratował sytuację i w polu karnym wybił piłkę praktycznie spod nóg napastnika. Chwilę później minimalnie obok bramki uderzył z 16 metrów Mariusz Rybicki.

- Po pół godzinie gry, z boiska musiał zejść - z powodu kontuzji - Wołodymyr Pidwirnyj. W jego miejsce wszedł Dimitrje Injac.

- W drugiej połowie mieliśmy kolejne trzy wymuszone zmiany - najpierw z urazem zszedł Rafał Pietrzak, a następnie... Injac. Pod koniec spotkania musiał zejść też strzelec bramki dla Widzewa, Warchoł.

- W przeciągu kilku minut dwie asysty mógł zanotować Januszkiewicz. Za pierwszym razem po podaniu obrońcy Przemysław Pitry idealnie przymierzył w "okienko" bramki, ale wybornie spisał się bramkarz Maciej Krakowiak. Chwilę później młody defensor popisał się kapitalnym zagraniem do Pietrzaka, ten jednak w dobrej sytuacji uderzył nad poprzeczką.

- Zarówno w pierwszej jak i w drugiej sytuacji dochodziło do sytuacji, w których w polu karnym padali zawodnicy GieKSy. Sędzia jednak nie odgwizdał przewinień gospodarzy.

- W doliczonym czasie gry w polu karnym katowiczan padł Marcin Kozłowski. Sędzia ukarał żółtą kartką zawodnika Widzewa. Cały zespół był jednak oburzony tą decyzją i domagał się odgwizdania rzutu karnego.

- Sędzia w obu połowach doliczył łącznie... 12 minut.

- Na meczu było wielu byłych piłkarzy łodzian, którzy przyjechali na "Zlot Widzewiaków".

- Oficjalnie trenerem GieKSy w dzisiejszym spotkaniu był Grzegorz Mokry. Artur Skowronek odbywa karę za incydent w Gdyni.

- Widzew zdobył pierwszy punkt od... 20 września.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również