Warta - GKS Katowice 3-3. "Główki" Iwana nie dały zwycięstwa

05.09.2009
Mimo dwubramkowego prowadzenia, katowicki GKS roztrwonił przewagę i z Wielkopolski na Górny Śląsk wraca tylko z jednym punktem. Dwa trafienia dla gości zaliczył Bartosz Iwan.
Idealnie rozpoczął się mecz dla GKS-u Katowice w konfrontacji z Wartą. Już pierwsza, groźna sytuacja pod bramką rywala zakończyła się bowiem golem. Tuż zza linii pola karnego na uderzenie zdecydował się Kaliciak i mimo usilnych protestów graczy z Poznania, którzy dopatrywali się spalonego, utonął w objęciach kolegów.

Goście poszli za ciosem i za sprawą celnej "główki" Iwana podwyższyli prowadzenie. Katowiczanie jeszcze przed przerwą mogli rozstrzygnąć losy rywalizacji, ale po strzale Goncerza, piłkę zmierzającą w samo okienko "świątyni" Warty znakomicie wybronił Radliński. Jak to zwykle bywa, niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. GieKSa, która myślami była już chyba w szatni pozwoliła sobie na moment dekoncentracji, dzięki czemu Klatt wlał nadzieję w serca miejscowych fanów.

Przyjezdni podobnie jak przed gwizdkiem oznaczającym koniec pierwszej połowy, po przerwie również zaspali. Efekt? Dwie minuty po wznowieniu gry dośrodkowanie Ignasińskiego wykończył Klatt. Podrażnione ambicie Ślązaków dały znać o sobie po ponad godzinie zmagań. Największym sprytem w polu karnym przeciwnika wykazał się Iwan, zdobywając swoją drugą bramkę w meczu. Znowu strzałem głową. Poznaniacy dopięli jednak swego już w następnej akcji pojedynku. Po uderzeniu Reissa, futbolówkę złapał co prawda Gorczyca, ale sędzia uznał, że ta przekroczyła całym obwodem linię bramkową.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również