Warta - GKS 2-2. Katowiczan uratowały strzały z dystansu

15.10.2011
Ani GKS Katowice, ani Warta Poznań nie potrafiły długo utrzymać prowadzenia. Poznaniacy prowadzili przez cztery minuty, a katowiczanie dwa razy dłużej. Remis niczego nie zmienia w sytuacji obu drużyn.
Wydarzenie
W 36. minucie GKS Katowice zupełnie niespodziewanie wyszedł na prowadzenie. Do tego momentu zdecydowaną przewagę mieli gospodarze, jednak Deniss Rakels został sfaulowany 20 metrów od bramki. Piłka - po odbiciu od muru - trafiła do ustawionego na 25. metrze Mateusza Zachary, a ten pięknym strzałem zewnętrzną częścią stopy pokonał Łukasza Radlińskiego.

Bohater
Tomasz Foszmańczyk. Były gracz Ruchu Radzionków przez większość spotkania był bardzo aktywny i dobrze współpracował zwłaszcza z Krzysztofem Gajtkowskim, byłym napastnikiem GieKSy. "Fosa" pierwszą bramkę strzelił, a drugą zdobył Paweł Sasin, dobijając jego uderzenie, po tym jak piłkę "wypluł" Witold Sabela.

Co ciekawego
- Wyrównanie padło tuż przed przerwą i było z kolei zwieńczeniem przewagi... katowiczan. Tomasz Foszmańczyk, były gracz Ruchu Radzionków, ostro zagrał piłkę z rzutu wolnego, a ta - po odbiciu od jednego z obrońców - wpadła do bramki Witolda Sabeli.

- Łukasz Radliński, bramkarz Warty, nie dotrwał na boisku nawet do końca pierwszej połowie. Golkiper  zderzył się z Rakelsem i był zmuszony opuścić murawę na noszach. Zastąpił go Dominik Sobański.

- Nasze zespoły mają w ten weekend szczęście do decyzji sędziowskich. Najpierw sędzia podyktował kontrowersyjny rzut karny dla Podbeskidzia, później nie dostrzegł zagrania ręką w meczu Górnika, po którym padła bramka, wreszcie w spotkaniu katowiczan arbiter nie zauważył zagrania ręką w polu karnym jednego z obrońców gości.

- W 73. minucie Damian Chmiel, pomocnik wypożyczony z Podbeskidzia, dał GKS-owi wyrównanie, strzelając z 20 metrów lewą nogą. Oba gole dla gości padły w tym meczu po strzałach z minimum 20 metrów.
źródło: gieksa.pl/SportSlaski.pl

Przeczytaj również