"W przyszłym sezonie znowu będziemy bić się o awans!"
07.05.2009
Drugi sezon Big Stara na I-ligowych parkietach zakończył się jeszcze lepszym wynikiem niż ten, gdy tyszanie występowali w roli beniaminka. Drużyna Tomasza Służałka doszła aż do półfinału rywalizacji pla-off i od ekstraklasy dzieliło ją zaledwie jedno zwycięstwo. - Jest mały żal, że nie udało się awansować, ale szat z tego powodu nie rozdzieramy. Taki wynik to z kolei zachęta dla nas do dalszej pracy i budowy zespołu. W przyszłym sezonie zamierzamy bić się o ekstraklasę - zapowiada Dembowska.
Przed rozpoczęciem minionych rozgrywek zespół z Tychów nie był zaliczany do grona kandydatów do awansu. Mówiło się o tym, że Big Star będzie w górnej połówce tabeli, ale bez szans na walkę o czołowe lokaty. - Nie byliśmy wymieniani wśród faworytów, a tymczasem my przez cały sezon plasowaliśmy się w pierwszej trójce, a i w play-offie pokazaliśmy lwi pazur, eliminując ŁKS. Łodzianie mieli w planach grę w ekstraklasie, a my pokrzyżowaliśmy ich plany - z satysfakcją podsumowuje Służałek.
W Tychach panuje zadowolenie z jeszcze jednego powodu. - W lidze było osiem drużyn z wyższym budżetem niż my, a mimo to pokazaliśmy, że pieniądze nie grają i można zrobić wynik bez dużych nakładów finansowych - mówi prezes klubu. Podobnie uważa Służałek. - Zbudowaliśmy ciekawy zespół, tacy zawodnicy jak Bzdyra, Pustelnik czy Zmarlak do niedawna biegali po II-ligowych parkietach. Okazało się jednak, że potrafią sobie poradzić także w wyższej lidze. Również sprowadzenie Pacochy było strzałem w dziesiątkę - komplementuje swoich koszykarzy szkoleniowiec Big Stara.
Przed rozpoczęciem minionych rozgrywek zespół z Tychów nie był zaliczany do grona kandydatów do awansu. Mówiło się o tym, że Big Star będzie w górnej połówce tabeli, ale bez szans na walkę o czołowe lokaty. - Nie byliśmy wymieniani wśród faworytów, a tymczasem my przez cały sezon plasowaliśmy się w pierwszej trójce, a i w play-offie pokazaliśmy lwi pazur, eliminując ŁKS. Łodzianie mieli w planach grę w ekstraklasie, a my pokrzyżowaliśmy ich plany - z satysfakcją podsumowuje Służałek.
W Tychach panuje zadowolenie z jeszcze jednego powodu. - W lidze było osiem drużyn z wyższym budżetem niż my, a mimo to pokazaliśmy, że pieniądze nie grają i można zrobić wynik bez dużych nakładów finansowych - mówi prezes klubu. Podobnie uważa Służałek. - Zbudowaliśmy ciekawy zespół, tacy zawodnicy jak Bzdyra, Pustelnik czy Zmarlak do niedawna biegali po II-ligowych parkietach. Okazało się jednak, że potrafią sobie poradzić także w wyższej lidze. Również sprowadzenie Pacochy było strzałem w dziesiątkę - komplementuje swoich koszykarzy szkoleniowiec Big Stara.
Polecane
Koszykówka