"W przyszłym sezonie trzeba wygrać to złoto. Nie ma innej opcji"
31.03.2013
W Jastrzębiu wciąż rozmyślają o przegranych finałach z Cracovią, ale wybiegają już planami do przodu. - To jest i przegrane złoto i wygrane srebro. Mieliśmy ich już tak naprawdę w garści. Wyszliśmy z 0-3 na 3-3, więc jak prawdziwa drużyna walczyliśmy do końca. Daliśmy z siebie wszystko, ale zabrakło nam trochę szczęścia - twierdzi Kapica.
"Brak szczęścia" przewijał się w wypowiedziach hokeistów z Jastrzębia jak mantra po piątkowym finale. Ale faktycznie, coś w tym jest. - Po prostu nie zawsze wpada. Rafał Radziszewski miał swój dzień, praktycznie niczego nie puszczał. Nie zawsze się strzela. Przez to też nie wykorzystywaliśmy gry w przewadze, chociaż chłopaki, co wtedy grali, na pewno dawali z siebie wszystko. Z początku było trochę nerwowo, przy stanie 1-1 mogliśmy strzelić drugą bramkę, bo mieliśmy swoje szanse, ale to się zemściło - dodaje.
Wydaje się, że szczególnie ciężko musi być przełknąć finałową porażkę z powodu jej okoliczności. Gdyby JKH GKS po prostu przegrał 0-4, chyba żal byłby mniejszy. Kapica się jednak z tą tezą nie zgadza. - Gdybyśmy przegrali 0-4, to byłoby jeszcze gorzej. 0-4 to nie 3-4. Podjęliśmy walkę i z tego trzeba się cieszyć - podkreśla Kapica.
W Jastrzębiu bowiem przesadnego pesymizmu nie ma. Drużyna zdobyła w tym sezonie Puchar Polski i wicemistrzostwo kraju. W przyszłym roku może być jeszcze lepiej? - Myślę, że to był najlepszy sezon w historii klubu. Swoje wygraliśmy. Stworzyła się tu fajna drużyna, więc mam nadzieję, że jej trzon zostanie utrzymany i powalczymy o złoto za rok. Trzeba je w przyszłym sezonie wygrać, nie ma innej opcji. Nie ma co się załamywać, bo to pierwszy medal dla Jastrzębia. Jak by nie patrzeć, jest to sukces - kończy Damian Kapica.
"Brak szczęścia" przewijał się w wypowiedziach hokeistów z Jastrzębia jak mantra po piątkowym finale. Ale faktycznie, coś w tym jest. - Po prostu nie zawsze wpada. Rafał Radziszewski miał swój dzień, praktycznie niczego nie puszczał. Nie zawsze się strzela. Przez to też nie wykorzystywaliśmy gry w przewadze, chociaż chłopaki, co wtedy grali, na pewno dawali z siebie wszystko. Z początku było trochę nerwowo, przy stanie 1-1 mogliśmy strzelić drugą bramkę, bo mieliśmy swoje szanse, ale to się zemściło - dodaje.
Wydaje się, że szczególnie ciężko musi być przełknąć finałową porażkę z powodu jej okoliczności. Gdyby JKH GKS po prostu przegrał 0-4, chyba żal byłby mniejszy. Kapica się jednak z tą tezą nie zgadza. - Gdybyśmy przegrali 0-4, to byłoby jeszcze gorzej. 0-4 to nie 3-4. Podjęliśmy walkę i z tego trzeba się cieszyć - podkreśla Kapica.
W Jastrzębiu bowiem przesadnego pesymizmu nie ma. Drużyna zdobyła w tym sezonie Puchar Polski i wicemistrzostwo kraju. W przyszłym roku może być jeszcze lepiej? - Myślę, że to był najlepszy sezon w historii klubu. Swoje wygraliśmy. Stworzyła się tu fajna drużyna, więc mam nadzieję, że jej trzon zostanie utrzymany i powalczymy o złoto za rok. Trzeba je w przyszłym sezonie wygrać, nie ma innej opcji. Nie ma co się załamywać, bo to pierwszy medal dla Jastrzębia. Jak by nie patrzeć, jest to sukces - kończy Damian Kapica.
Polecane
Polska Hokej Liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów