"W polskiej I lidze radę dałyby sobie francuskie zespoły z... IV ligi"

30.05.2010
- W Polsce w zimie nie gra się w ogóle. We Francji miałem tylko jakieś 10-12 dni przerwy - wspomina Arkadiusz Ryś, były zawodnik rezerw francuskiego Auxerre, a obecnie piłkarz GKS-u Katowice.
O tym, że futbol polski od francuskiego dzieli wiele, nie ma nawet co dyskutować. Można jedynie sprzeczać się, jak wiele. Z punktu widzenia kibica, różnica jego ogromna. Z punktu widzenia kogoś, kto takiego porównania dokonał na własnej skórze... jeszcze większa. Takiego zdania jest przynajmniej Arkadiusz Ryś, dziś zawodnik GKS-u Katowice, a jeszcze kilkanaście miesięcy temu piłkarz rezerw francuskiego Auxerre.

- Grałem w nich dwa lata. Wcześniej tyle samo czasu spędziłem tam w zespole juniorów. Wróciłem do Polski, bo nie zaproponowano mi profesjonalnego kontraktu - tłumaczy. A w którym elemencie widzi największy dystans do zachodniego sąsiada? - Chociażby w samej liczbie dni, jakie poświęca się na trening. Podczas gdy w Polsce w zimie nie gra się w ogóle, to we Francji miałem tylko jakieś 10-12 dni przerwy. W okolicach Bożego Narodzenia - wspomina.

- Różnic jest naprawdę sporo... Myślę, że te mocniejsze IV-ligowe zespoły grałyby w naszej I lidze o środek tabeli. Tam nawet drużyny z niższych lig są świetnie poukładane taktycznie. Nie ma mowy o chaosie - podkreśla 22-latek. - Bywało i tak, że w naszych meczach z Lens występowało na boisku po kilkunastu zawodników z normalnymi umowami. Często byli to piłkarze, którzy ocierali się o młodzieżowe reprezentacje swoich krajów - wskazuje Ryś. Przypomnijmy, bo może nam trudno w to uwierzyć - cały czas mowa o drużynach rezerwowych...
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również