W końcu wyszła druga połowa! Dublety Goncerza i Prokicia
04.04.2017
Trener Jerzy Brzęczek w wyjściowym składzie przeprowadził tylko jedną zmianę - i to wymuszoną. Za pauzującego za żółte kartki Tomasza Foszmańczyka do składu wskoczył Mikołaj Lebedyński, który zajął miejsce w ataku. Na prawym skrzydle grał Kamil Jóźwiak.
Podobnie jak w poprzednich meczach, GKS w pierwszej połowie prowadził grę, częściej próbował atakować, ale długo nie było z tego bramkowego efektu. Dopiero po katastrofalnym błędzie obrońcy Znicza, który wyłożył piłkę Grzegorzowi Goncerzowi, katowiczanie objęli prowadzenie. "Gonzo" skorzystał z prezentu i bez większych problemów pokonał Piotra Misztala. Gospodarze? Starali się zagrażać po stałych fragmentach gry, ale średnio im to wychodziło.
Na początku drugiej połowy kibice GieKSy, którzy wybrali się do Pruszkowa, pewnie mieli już przed oczyma widmo kolejnego słabego występu po przerwie, gdy po błędzie Dawida Abramowicza na bramkę gości biegł Przemysław Kita. Sytuację uratował wślizgiem Mateusz Kamiński. Był to jeden z niewielu momentów, w którym było naprawdę groźnie w okolicach pola karnego katowiczan. Później to oni głównie tworzyli zagrożenie.
Efektownego gola mógł zdobyć Armin Ćerimagić, ale jego strzał był nieznacznie niecelny. Później Adrian Frańczak wypuścił Goncerza, który najpierw przegrał pojedynek z bramkarzem, ale popisał się skuteczną dobitką - przelobował bezradnego Misztala.
Gdy już wydawało się, że GKS spokojnie dowiezie zwycięstwo do końca, błąd popełnił Bartłomiej Kalinkowski, a świetnym strzałem z kilkunastu metrów popisał się Aleksander Jagiełło. Gol kontaktowy i nerwówka w ostatnich minutach? Na szczęście nie. GieKSa błyskawicznie zareagowała i po zagraniu Goncerza Prokić znalazł się przed Misztalem, który nie miał za dużo do powiedzenia przy uderzeniu pod poprzeczkę. Jakby tego było mało, po chwili Serb znów wpisał się na listę strzelców. Gospodarze byli już chyba myślami w szatni...
Dzięki tej wygranej, GKS wrócił do strefy premiującej awansem. Ma 40 punktów - o jeden mniej od lidera z Chojnic.
Znicz Pruszków - GKS Katowice 1:4 (0:1)
0:1 - Goncerz, 32'
0:2 - Goncerz, 75'
1:2 - Jagiełło, 85'
1:3 - Prokić, 88'
1:4 - Prokić, 90'
Znicz: Misztal - Jakubik, Niewulis, Jaroszewski, Rackiewicz - Mysiak, Borek (63' Banaszewski), Długołęcki (46' Paluchowski) - Jagiełło, Kita, Kubicki. Trener: Dariusz Kubicki.
GKS: M. Abramowicz - Czerwiński, Kamiński, Praznovsky, D. Abramowicz (51' Frańczak) - Jóźwiak (76' Mandrysz), Zejdler, Kalinkowski, Ćerimagić (83' Prokić) - Lebedyński, Goncerz. Trener: Jerzy Brzęczek.
Żółte kartki: Niewulis, Mysiak.
Sędziował Mariusz Złotnicki (Lublin).
Podobnie jak w poprzednich meczach, GKS w pierwszej połowie prowadził grę, częściej próbował atakować, ale długo nie było z tego bramkowego efektu. Dopiero po katastrofalnym błędzie obrońcy Znicza, który wyłożył piłkę Grzegorzowi Goncerzowi, katowiczanie objęli prowadzenie. "Gonzo" skorzystał z prezentu i bez większych problemów pokonał Piotra Misztala. Gospodarze? Starali się zagrażać po stałych fragmentach gry, ale średnio im to wychodziło.
Na początku drugiej połowy kibice GieKSy, którzy wybrali się do Pruszkowa, pewnie mieli już przed oczyma widmo kolejnego słabego występu po przerwie, gdy po błędzie Dawida Abramowicza na bramkę gości biegł Przemysław Kita. Sytuację uratował wślizgiem Mateusz Kamiński. Był to jeden z niewielu momentów, w którym było naprawdę groźnie w okolicach pola karnego katowiczan. Później to oni głównie tworzyli zagrożenie.
Efektownego gola mógł zdobyć Armin Ćerimagić, ale jego strzał był nieznacznie niecelny. Później Adrian Frańczak wypuścił Goncerza, który najpierw przegrał pojedynek z bramkarzem, ale popisał się skuteczną dobitką - przelobował bezradnego Misztala.
Gdy już wydawało się, że GKS spokojnie dowiezie zwycięstwo do końca, błąd popełnił Bartłomiej Kalinkowski, a świetnym strzałem z kilkunastu metrów popisał się Aleksander Jagiełło. Gol kontaktowy i nerwówka w ostatnich minutach? Na szczęście nie. GieKSa błyskawicznie zareagowała i po zagraniu Goncerza Prokić znalazł się przed Misztalem, który nie miał za dużo do powiedzenia przy uderzeniu pod poprzeczkę. Jakby tego było mało, po chwili Serb znów wpisał się na listę strzelców. Gospodarze byli już chyba myślami w szatni...
Dzięki tej wygranej, GKS wrócił do strefy premiującej awansem. Ma 40 punktów - o jeden mniej od lidera z Chojnic.
Znicz Pruszków - GKS Katowice 1:4 (0:1)
0:1 - Goncerz, 32'
0:2 - Goncerz, 75'
1:2 - Jagiełło, 85'
1:3 - Prokić, 88'
1:4 - Prokić, 90'
Znicz: Misztal - Jakubik, Niewulis, Jaroszewski, Rackiewicz - Mysiak, Borek (63' Banaszewski), Długołęcki (46' Paluchowski) - Jagiełło, Kita, Kubicki. Trener: Dariusz Kubicki.
GKS: M. Abramowicz - Czerwiński, Kamiński, Praznovsky, D. Abramowicz (51' Frańczak) - Jóźwiak (76' Mandrysz), Zejdler, Kalinkowski, Ćerimagić (83' Prokić) - Lebedyński, Goncerz. Trener: Jerzy Brzęczek.
Żółte kartki: Niewulis, Mysiak.
Sędziował Mariusz Złotnicki (Lublin).
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku