W końcu odczarowali Bukową! Kędziora z kolejnym golem
23.08.2017
W Częstochowie "zatrybiło", więc trener Piotr Mandrysz nic nie zmienił w wyjściowym składzie. Bardzo dobrze w poprzednim spotkaniu zaprezentowała się także Chojniczanka, więc i trener ekipy z Chojnic postanowił posłać do boju tę samą "11" co przeciwko Podbeskidziu Bielsko-Biała.
W pierwszych minutach oba zespoły wzajemnie się badały i bramkarze zbyt wiele pracy nie mieli. Dopiero od drugiego kwadransa zaczęło się dziać - jako pierwszy groźnie z dystansu uderzył Emil Drozdowicz (obronił Mateusz Abramowicz), w odpowiedzi również z dalszej odległości - ale niecelnie - próbował Wojciech Kędziora. GieKSa rozkręcała się z minuty na minutę i coraz częściej pojawiała się w polu karnym Chojniczanki.
Po ładnej akcji "z klepki" kilka metrów od bramki znalazł się Grzegorz Goncerz, ale strzelił obok bramki. Po chwili Andreja Prokić zabrał piłkę Krzysztofowi Danielewiczowi, zagrał do Kędziory, a ten do Frańczaka, który dośrodkował przy bocznej linii boiska. Głową uderzył Prokić i tylko świetna interwencja Radosława Janukiewicza spowodowała, że dalej był bezbramkowy remis. Po rzucie rożnym piłkę sprzed linii bramkowej wybijał Tomasz Mikołajczak. Pachniało golem coraz bardziej...
Pod koniec pierwszej połowy w końcu się udało - kolejny raz z boku boiska dośrodkował Frańczak, a stojący pięć metrów od bramki Kędziora uderzeniem głową otworzył wynik spotkania. Dopiero po golu goście ruszyli. Wykonywali trzy rzuty rożne z rzędu i przy tej trzeciej blisko wyrównania był Michał Markowski.
W drugiej połowie ciekawych akcji było znacznie mniej. GKS nie musiał atakować, a Chojniczanka nie miała pomysłu, jak dobrać się do katowiczan. Janukiewicz popisał się kolejną świetną interwencją - tym razem po mocnej próbie Frańczaka. Odpowiedział na to Adam Ryczkowski - jego groźny strzał przeleciał jednak nad poprzeczką. W wielu innych sytuacjach brakowało dokładności. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry Abramowicz musiał się wykazać przy dośrodkowaniu. Piłka leciała nisko, więc bramkarz zdecydował się na... wślizg.
GieKSie udało się dociągnąć jednobramkowe prowadzenie do końca, jednak trzeba wspomnieć, że katowiczanom dopisało szczęście - bo z boiska powinien wylecieć Jakub Yunis. Czeski napastnik zaledwie dwie minuty po wejściu na boisko sfaulował rywala za co otrzymał żółtą kartkę. Goście - słusznie - domagali się jednak innej kary.
Katowiczanie przerwali serię Chojniczanki, która wygrała trzy poprzednie spotkania - i to bez straty gola. W końcówce spotkania na boisku pojawił się Peter Sulek, dla którego był to debiut w barwach GieKSy.
GKS Katowice - Chojniczanka Chojnice 1:0 (1:0)
1:0 - Kędziora, 38'
GKS: Abramowicz - Frańczak, Kamiński, Midzierski, Mączyński - Kalinkowski, Zejdler - Mandrysz (80' Skrzecz), Goncerz (71' Yunis), Prokić (90' Sulek) - Kędziora. Trener: Piotr Mandrysz.
Chojniczanka: Janukiewicz - Lisowski, Markowski, Boczek, Pietruszka - Danielewicz (89' Drzazga), Zawistowski - Ryczkowski, Grzelak (62' Rybski), Drozdowicz (73' Bąk) - Mikołajczak. Trener: Krzysztof Brede.
Żółte kartki: Yunis - Zawistowski.
Sędziował Sylwester Rasmus (Toruń).
W pierwszych minutach oba zespoły wzajemnie się badały i bramkarze zbyt wiele pracy nie mieli. Dopiero od drugiego kwadransa zaczęło się dziać - jako pierwszy groźnie z dystansu uderzył Emil Drozdowicz (obronił Mateusz Abramowicz), w odpowiedzi również z dalszej odległości - ale niecelnie - próbował Wojciech Kędziora. GieKSa rozkręcała się z minuty na minutę i coraz częściej pojawiała się w polu karnym Chojniczanki.
Po ładnej akcji "z klepki" kilka metrów od bramki znalazł się Grzegorz Goncerz, ale strzelił obok bramki. Po chwili Andreja Prokić zabrał piłkę Krzysztofowi Danielewiczowi, zagrał do Kędziory, a ten do Frańczaka, który dośrodkował przy bocznej linii boiska. Głową uderzył Prokić i tylko świetna interwencja Radosława Janukiewicza spowodowała, że dalej był bezbramkowy remis. Po rzucie rożnym piłkę sprzed linii bramkowej wybijał Tomasz Mikołajczak. Pachniało golem coraz bardziej...
Pod koniec pierwszej połowy w końcu się udało - kolejny raz z boku boiska dośrodkował Frańczak, a stojący pięć metrów od bramki Kędziora uderzeniem głową otworzył wynik spotkania. Dopiero po golu goście ruszyli. Wykonywali trzy rzuty rożne z rzędu i przy tej trzeciej blisko wyrównania był Michał Markowski.
W drugiej połowie ciekawych akcji było znacznie mniej. GKS nie musiał atakować, a Chojniczanka nie miała pomysłu, jak dobrać się do katowiczan. Janukiewicz popisał się kolejną świetną interwencją - tym razem po mocnej próbie Frańczaka. Odpowiedział na to Adam Ryczkowski - jego groźny strzał przeleciał jednak nad poprzeczką. W wielu innych sytuacjach brakowało dokładności. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry Abramowicz musiał się wykazać przy dośrodkowaniu. Piłka leciała nisko, więc bramkarz zdecydował się na... wślizg.
GieKSie udało się dociągnąć jednobramkowe prowadzenie do końca, jednak trzeba wspomnieć, że katowiczanom dopisało szczęście - bo z boiska powinien wylecieć Jakub Yunis. Czeski napastnik zaledwie dwie minuty po wejściu na boisko sfaulował rywala za co otrzymał żółtą kartkę. Goście - słusznie - domagali się jednak innej kary.
Katowiczanie przerwali serię Chojniczanki, która wygrała trzy poprzednie spotkania - i to bez straty gola. W końcówce spotkania na boisku pojawił się Peter Sulek, dla którego był to debiut w barwach GieKSy.
GKS Katowice - Chojniczanka Chojnice 1:0 (1:0)
1:0 - Kędziora, 38'
GKS: Abramowicz - Frańczak, Kamiński, Midzierski, Mączyński - Kalinkowski, Zejdler - Mandrysz (80' Skrzecz), Goncerz (71' Yunis), Prokić (90' Sulek) - Kędziora. Trener: Piotr Mandrysz.
Chojniczanka: Janukiewicz - Lisowski, Markowski, Boczek, Pietruszka - Danielewicz (89' Drzazga), Zawistowski - Ryczkowski, Grzelak (62' Rybski), Drozdowicz (73' Bąk) - Mikołajczak. Trener: Krzysztof Brede.
Żółte kartki: Yunis - Zawistowski.
Sędziował Sylwester Rasmus (Toruń).
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku