W Katowicach nie są przesadnie zadowoleni ze swoich bramkarzy

10.11.2012
Witold Sabela i Maciej Wierzbicki, to ludzie, którzy w tym sezonie strzegą bramki GKS-u Katowice. Przy Bukowej niby nie mają do nich pretensji, ale... nie są zachwyceni, twierdząc, że "żadnego meczu nie wybronili".
- Prawdą jest, że w piłkarskim porzekadle po pierwsze bramkarz to 40 procent wartości drużyny, a po drugie - przynajmniej w jednym, dwóch meczach w trakcie rundy - powinien "w pojedynkę" wywalczyć zwycięstwo - potwierdza Janusz Jojko, katowicki trener bramkarzy.

W przypadku bramkarzy GieKSy ten mecz... chyba jeszcze nie nadszedł. - Wstrzymajmy się z analizą ich występów przynajmniej do końca rundy. Jestem przekonany, że w ostatnich dwóch spotkaniach Witek będzie naszym pewnym punktem. Odpoczął i wrócił do dobrej formy - podkreśla.

Niewykluczone jednak, że przy Bukowej będą chcieli zimą wzmocnić konkurencję wśród bramkarzy. Jojko śledzi postępy wypożyczonego do Szombierek Bytom Andrzeja Wiśniewskiego. - Możemy go zimą ściągnąć do nas. Miał jednak długo przerwę w występach z powodu urazu. Potrzebuje dużo gry, więc być może zostanie w Bytomiu jeszcze na wiosnę - tłumaczy Jojko.

Robert Hauffe to jeszcze melodia przyszłości. - W maju czeka go matura, więc trenuje z pierwszą drużyną dość nieregularnie, na tyle, na ile pozwalają mu obowiązki szkolne. Częściej bywa na zajęciach rezerw u Jacka Gorczycy - kończy trener bramkarzy. Młodzian jednak po raz pierwszy zasiądzie dziś na ławce rezerwowych w czasie meczu ligowego, bowiem Maciej Wierzbicki nie jest gotowy do gry.
źródło: Sport

Przeczytaj również