"W GKS-ie nie ma kryzysu". Katowiczanie grają o miejsce w "szóstce"

05.05.2011
Choć GKS-owi Katowice obecnie bliżej w tabeli do drużyn walczących o utrzymanie w I lidze, trener Wojciech Stawowy celuje w miejsca tuż za ścisłą czołówką. To przetarcie przed grą o awans.
- Liczy się zawsze efekt końcowy. Ja nie mam zwyczaju patrzenia w tabelę i analizowania jej w ten sposób, ile brakuje mi do danego miejsca. Chciałbym zakończyć ten sezon na miejscu piątym, szóstym miejscu. Z tego byłbym bardzo zadowolony - przyznaje Wojciech Stawowy, zapytany o coraz trudniejszą sytuację jego drużyny w pierwszoligowej stawce.

Trzy remisy w trzech ostatnich meczach niepokoją kibiców, ale trener GKS-u uspokaja, że z drużyną z Bukowej nie dzieje się nic złego. - U nas nie ma żadnego kryzysu. Bardzo bym się dziwił, jeżeli ktoś chciałby w ten sposób patrzeć na postawę GKS-u Katowice, wiedząc o tym, że jest to drużyna w przebudowie - mówi Stawowy.

I dodaje: - O tym trzeba cały czas przypominać, bo to nie jest tak, że GKS już ma wypracowany styl i ma ze wszystkimi wygrywać. Nikt nie mówił, że tak będzie. Teraz mamy okres pracy, który musimy dobrze spożytkować na przyszły sezon.

Do 11 czerwca trener GKS-u chce mieć gotową kadrę na nowe rozgrywki. W nich GKS ma się już bić o Ekstraklasę. - Jeśli byśmy nie patrzyli na tabelę, to GKS już dziś zalicza się do ścisłej czołówki I ligi. O tym mówią piłkarze, trenerzy drużyn, z którymi gramy - podkreśla szkoleniowiec ekipy z Bukowej.
autor: Adrian Wawrzyczek

Przeczytaj również