Unia - JKH GKS 0-3. Wrócili na właściwe tory mimo plagi kontuzji...

07.12.2012
Po dwóch wysokich porażkach z rzędu hokeiści JKH GKS Jastrzębie, wicelidera Polskiej Ligi Hokejowej, chcieli wreszcie zgarnąć komplet punktów. Mecz z Unią Oświęcim był bardziej wyrównany niż wskazuje wynik...
Mimo, że ostatni mecz obu drużyn w Małopolsce zakończył się wygraną Unii 2-1, Tomasz Piątek, trener oświęcimian, nie ukrywał, że obawia się spotkania z Jastrzębiem. I to mimo plagi kontuzji, jaka nawiedziła graczy JKH. - Lekceważyć i tak ich nie możemy. Niech moi zawodnicy myślą, że Jastrzębie gra w podstawowym składzie. Przed sezonem graliśmy z nimi sparing i też przyjechali w 15-osobowym zestawieniu, co nie przeszkodziło im wygrać. Zawsze jest z nimi ciężka walka, bo mają dobry zespół - przestrzegał.

Wiedział, co mówi, choć spotkanie od samego początku było bardzo wyrównane. Pierwsza tercja optycznie należała jednak do przyjezdnych. Zawodnicy Jirziego Reznara, mimo osłabienia, mieli więcej szans do zdobycia bramki i grali składniej. Nie potrafili jednak skierować krążka do siatki. Gdy już wydawało się, że pierwsza część meczu zakończy się bezbramkowym wynikiem, gola po indywidualnej akcji zdobył Miroslav Zat'ko. 42-letni Słowak objechał bramkę i uderzył z bekhendu pod poprzeczkę. A działo się to na zaledwie 20 sekund przed końcem tercji.

Jastrzębianie pozostali jednak skoncentrowani, tak jak apelował Adrian Labryga. - Ta przewaga nie jest zbyt znacząca. Musimy się skupić, bo w ostatnim czasie w tych drugich tercjach graliśmy słabo - powiedział. I tym razem było lepiej niż w meczach z Cracovią oraz Sanokiem. Choć trzeba przyznać, że w tym fragmencie meczu nasi zawodnicy mieli sporo szczęścia. Oświęcimianie mieli sporo dobrych sytuacji, jednak świetnie i z refleksem interweniował Kamil Kosowski. Goście natomiast potrafili odpowiadać skutecznymi kontratakami. Jeden z nich zakończył się kolejnym trafieniem Zat'ki do pustej bramki po ładnym rozegraniu krążka.

Wyjazdowe zwycięstwo gracze Jirziego Reznara przypięczętowali w trzeciej tercji. Na dwie sekundy przed zakończeniem gry w przewadze, JKH GKS zdobył trzeciego gola. Tym razem po podaniu Marcina Słodczyka zza bramki, w krótki róg trafił Richard Bordowski. To kompletnie podcięło skrzydła Unii, którą miejscowi kibice obdarzyli porcją gwizdów. Ich niezadowoleniu nie należy się jednak dziwić. Nie dość, że oświęcimianie przegrali, to pogrążył ich Zat'ko, który wcześniej występował... właśnie w Unii.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również