Unia - GKS Tychy 1-3. Tym razem nic już im nie przeszkodziło

22.12.2010
Po niemal dwóch miesiącach udało się zawodnikom GKS-u Tychy dokończyć przerwane spotkanie z Unią Oświęcim. Mimo początkowych problemów, tyszanie zdołali odnieść cenne zwycięstwo.
Mecz rozpoczął się od podyktowania rzutu karnego dla gospodarzy. Przed szansą na otworzenie konta bramkowego stanął najlepszy strzelec Unii, Riha.... ale nie okazji nie wykorzystał. Jeszcze w samej końcówce tej tercji swoją szansę mieli goście, ale strzał tyskiego obrońcy Jakesa bez problemu zatrzymał Witek.

Po wznowieniu gry w drugiej tercji unici zamknęli tyszan w ich tercji obronnej, raz za razem niepokojąc niesygnalizowanymi strzałami bramkarza gości. W 26. minucie na szybką akcję zdecydowała się trójka zawodników gospodarzy i po szybkim rozprowadzeniu krążka przez duet Kowalówka- Wojtarowicz do protokołu meczowego wpisał się Jakubik. Odpowiedź tyszan była jednak natychmiastowa. Bramkę z najbliższej odległości strzelił, wykorzystując nieporadność bramkarza Unii, Witecki.

Ostatnią odsłonę meczu od zdecydowanych akcji rozpoczęli podopieczni trenera Spisaka i już na samym początku mogli odzyskać prowadzenie, jednak krążek po strzale Jarosa ostemplował słupek tyskiej bramki. I kiedy wydawało się, że wszystko zmierza do dogrywki, na kilka minut przed końcem na strzał zdecydował się Paciga, a zasłonięty bramkarz gospodarzy tak niefortunnie wybił krążek, że ten spadł wprost na kij Vittka, który wiedział, co zrobić. Ku rozpaczy miejscowych, na chwilę przed końcowym gwizdkiem wynik spotkania ustalił Parzyszek.

Przypomnijmy, że 29 października sędzia Przemysław Kępa zdecydował się w 14. minucie przerwać mecz. Powodem było rozpylenie przez służby porządkowe dużej ilości gazu pieprzowego...
autor: hokej.net / Andrzej Czekaj

Przeczytaj również