Ukarani za kary

25.02.2009
O pierwszym półfinałowym pojedynku z Podhalem Nowy Targ, GKS Tych chciałby jak najszybciej zapomnieć. - Przy takiej liczbie kar z rywalem z najwyższej półki ciężko jest wygrać - tłumaczy Karol Pawlik, dyrektor tyszan.
Aspirujący do mistrzostwa Polski GKS Tychy, fatalnie rozpoczął walkę o finał. W pierwszym meczu półfinałowym uległ w Nowym Targu tamtejszemu Podhalu. - Takiego początku na pewno się nie spodziewaliśmy. Ponieśliśmy wysoką porażkę, co nie jest dobrą prognozą na kolejne mecze - przyznaje dyrektor klubu.

Jedną z przyczyn przegranej jest zbyt duża liczba kar, jaką złapali tyszanie. - Zagraliśmy agresywnie i momentami było trochę przesady w tej ostrości. Sporo czasu Podhale grało w przewadze. Przy takiej klasie rywala jest to niedopuszczalne. Każde przewinienie bardzo osłabia zespół - przyznaje Pawlik.

Spotkanie to prowadziła czwórka sędziów, a nie jak bywało dotychczas trójka. Polski Związek Hokeja na Lodzie zdecydował, że na tym etapie rozgrywek na tafli pojawi się kolejny arbiter. - Po jednym meczu ciężko ocenić, czy to dobry pomysł - mówi dyrektor. - Na pewno potrzeba wielkiego zgrania dwóch głównych rozjemców. Ich decyzje muszą być jednoznaczne i jednolite. Dopiero kolejne pojedynki pokażą jak układa się współpraca pomiędzy nimi - dodaje.

W środę GKS czeka rewanż. O 19:15 zmierzą się ponownie na lodowisku rywala. - To dopiero drugi mecz, ale musimy wyjść z niego zwycięsko. W przypadku porażki Podhale będzie w bardzo dobrej sytuacji przed przyjazdem do Tychów. Z kolei nasza wygrana pozwoli przywrócić wiarę. Mamy doświadczony zespół, który niejednokrotnie udowadniał, że potrafi grać pod presją - kończy Pawlik.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również