Udany debiut Rakelsa. "Deniss strzeli niejednego gola"
20.08.2011
Łotysz przed meczem z Flotą zaliczył zaledwie jedne zajęcia u Rafała Góraka. Mimo tego na tyle zaskarbił sobie jego względy, że wywalczył miejsce w wyjściowej "jedenastce". - Wydaje się, że to było ryzykowne, ale jestem z Denissa zadowolony. Już teraz wiem, że strzeli dla nas niejednego gola - chwali napastnika wypożyczonego z Zagłębia Lubin trener GKS-u.
Kibice "GieKSy" mają nadzieję, że Rakels, który obchodzi dzisiaj 19. urodziny, będzie katowicką "rakietą". Już w debiucie były król strzelców ligi łotewskiej mógł poderwać swój nowy zespół w górę tabeli. Na drodze do tego stanęła mu jednak bardzo kontrowersyjna decyzja arbitra. Tomasz Radkiewicz uznał, iż asystujący Rakelsowi Przemysław Pitry nieprzepisowo przyjął ręką piłkę zagrywaną przez Jana Beliancina.
- Może z perspektywy sędziego tak to było widać, ale dostałem w klatkę piersiową. Powiedziałem sędziemu - choć zazwyczaj takich obietnic nie robię - że przysięgam na moją córeczkę, że absolutnie nie było tam ręki. Pod żadnym pozorem! - denerwuje się Pitry. - Ja z czystym sumieniem wiem, że odbiłem piłkę klatką. Zresztą reakcja kibiców to potwierdza - dodaje.
Emocje nie mają już teraz żadnego znaczenia. Fakty są takie, że długo oczekiwane, pierwsze zwycięstwo przebudowanego latem GKS-u jeszcze nie przyszło. A w piłce nożnej nie chodzi przecież o to, by być blisko wygranej. Prawie zwycięzcy są przegranymi...
Kibice "GieKSy" mają nadzieję, że Rakels, który obchodzi dzisiaj 19. urodziny, będzie katowicką "rakietą". Już w debiucie były król strzelców ligi łotewskiej mógł poderwać swój nowy zespół w górę tabeli. Na drodze do tego stanęła mu jednak bardzo kontrowersyjna decyzja arbitra. Tomasz Radkiewicz uznał, iż asystujący Rakelsowi Przemysław Pitry nieprzepisowo przyjął ręką piłkę zagrywaną przez Jana Beliancina.
- Może z perspektywy sędziego tak to było widać, ale dostałem w klatkę piersiową. Powiedziałem sędziemu - choć zazwyczaj takich obietnic nie robię - że przysięgam na moją córeczkę, że absolutnie nie było tam ręki. Pod żadnym pozorem! - denerwuje się Pitry. - Ja z czystym sumieniem wiem, że odbiłem piłkę klatką. Zresztą reakcja kibiców to potwierdza - dodaje.
Emocje nie mają już teraz żadnego znaczenia. Fakty są takie, że długo oczekiwane, pierwsze zwycięstwo przebudowanego latem GKS-u jeszcze nie przyszło. A w piłce nożnej nie chodzi przecież o to, by być blisko wygranej. Prawie zwycięzcy są przegranymi...
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku