Tyszanie groźni dla najlepszych, ale... nie zdążyli z nimi zagrać o awans

23.05.2010
Przed sezonem sporo mówiło się w Tychach o awansie. Były problemy, potem wszystko wracało na dobre tory. Niestety, rywalizacja z ŁKS-em kazała odłożyć te plany przynajmniej o rok.
Komentarz
Mariusz Niedbalski (trener KKS-u): Sport jest bardzo prosty i nie zamierzam niczego owijać w bawełnę. Ten wynik uznaję jako osobistą porażkę. Główny cel, jakim był awans, nie został przecież osiągnięty. Jeśli chodzi o pozycję po rundzie zasadniczej, to biorąc pod uwagę, że był to mój pierwszy sezon w roli trenera I-ligowego, to uznaję ją za średni wynik. Mecze w play-off wygrywa się defensywą i to niestety ŁKS wykazał się w tym elemencie gry większą determinacją.

Plusy
W pojedynkach z pierwszymi trzema zespołami I ligi KKS zanotował rewelacyjny bilans pięciu zwycięstw i tylko jednej porażki. Tyszanie przegrali minimalnie tylko w Tarnobrzegu, w pierwszym spotkaniu sezonu. Z kolei potrafili wygrać i w Dąbrowie Górniczej (dwie porażki MKS-u we własnej hali) i w Zielonej Górze (trzy przegrane Zastalu). Taka dyspozycja pozwalała mieć nadzieję, na skuteczną walkę o ekstraklasę, kiedy wejdzie ona w decydującą fazę. Niestety, do tego etapu ekipa Mariusza Niedbalskiego nie doszła, bo...

Minusy
Postawa w spotkaniach z teoretycznie słabszymi rywalami pozostawiała wiele do życzenia. Dość powiedzieć, że KKS-owi zdarzyły się wpadki z AZS-em AWF-em Katowice, Żubrami Białystok czy też Górnikiem Wałbrzych i Sokołem Łańcut na własnym parkiecie, czyli zespołami które albo ostatecznie utraciły status I-ligowca, albo walczyło o uniknięcie degradacji do ostatnich chwil. Tych kilku punktów zabrakło, by do play-off przystąpić z lepszej pozycji i w pierwszej rundzie fazy play-off zmierzyć się z teoretycznie łatwiejszym przeciwnikiem.

Najlepszy zawodnik
Mimo słabszej dyspozycji w decydujących meczach z ŁKS-em Łódź, to Łukasz Pacocha był ponownie tym, który w przekroju całego sezonu miał największy wpływ na grę tyszan. Znamienne jest to, że kiedy tylko lider KKS-u miał słabszy dzień, to drużyna miała spory problem z odniesieniem zwycięstwa (mecz z Sokołem Łańcut u siebie i na wyjeździe z Siarką Tarnobrzeg, a także dwa wspomniane pojedynki z ekipą z włókienniczego miasta). Pacocha przed startem rozgrywek został przesunięty na pozycję rzucającego obrońcy, podczas gdy wcześniej pełnił w Tychach rolę nie tylko egzekutora, ale również rozgrywającego. Spowodowało to zmniejszenie liczby asyst, ale również i wyraźną poprawę skuteczności. Spory plus również dla Tomasza Bzdyry, który pod okiem nowego szkoleniowca wyraźnie się rozwinął.

Najlepszy mecz
MKS Dąbrowa Górnicza - KKS Tychy (73-84). KKS z zespołem z Dąbrowy Górniczej grać po prostu lubi. Z perspektywy wyników, które oba zespoły osiągały do tego spotkania, to gospodarze byli faworytem. Tyszanie jednak po raz kolejni nie szans ekipie Wojciecha Wieczorka. Bardzo dobra defensywa Krzysztofa Mielczarka, skuteczni w ataku: Piotr Hałas, Paweł Olczak i Łukasz Pacocha spowodowali, że miejscowi nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. W pewnym momencie przewaga gości wynosiła już nawet 19 punktów. 

Rozczarowanie

Brak awansu. Po ubiegłosezonowym wyniku, gdy tyszanie dopiero w ostatnim spotkaniu sezonu przegrali awans do ekstraklasy, zamierzano pójść za ciosem i poprawić wynik w kolejnych rozgrywkach. Zmieniono trenera i kształt kadry, ale ostatecznie celu nie osiągnięto. Powód? Na pewno wpływ na to miało kilka czynników. Wydaje się jednak, że najistotniejszym były spore problemy finansowe klubu i zaległości wobec zawodników. Ci, choć podkreślali, że to nie miało wpływu na ich postawę, to jednak w ostatnich miesiącach sezonu z pewnością nie myśleli tylko i wyłącznie o grze w koszykówkę.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również