Tychy - Stoczniowiec 3-2

25.01.2009
GKS Tychy, z Mariuszem Czerkawskim w składzie, pokonał Stoczniowiec Gdańsk. Był to pożegnalny mecz najlepszego polskiego hokeisty ostatnich lat. Lodowisko pękało w szwach!
Od pierwszych sekund spotkanie prowadzone było w bardzo szybkim tempie, a kibice oglądali groźne sytuacje pod obiema bramkami. Dwukrotnie bliski pokonania Sobeckiego był Poziomkowski, ale golkiper GKS-u dobrze wybronił jego uderzenia. Później znakomitym przeglądem pola popisał się Czerkawski, który idealnie dograł krążek do Bacula. Ten, będąc oko w oko z bramkarzem, zdecydował się uderzyć na siłę i trafił wprost w Odrobnego.

Gdy przyjezdni po raz trzeci tego wieczora grali w przewadze, dość niespodziewanie zostali zamknięci we własnej tercji obronnej. Po prawie minucie zdołali jednak wyprowadzić zabójczą kontrę, którą pewnym strzałem wykończył Vitek. Tyszanie byli bliscy wyrównania za sprawą Garbocza i Sarnika. Zabrakło im precyzji.

Stoczniowiec zdobył drugiego gola, ale krążek po strzale Vitka wpadł do bramki już po syrenie końcowej. Drugie 20 minut to popisowa gra gospodarzy. Do wyrównania doprowadził Paciga, a na prowadzenie wyprowadził tyszan Bagiński, który po wspaniałej, indywidualnej akcji, technicznym strzałem pokonał golkipera z Gdańska. Przyjezdni mieli szansę wyrównać, ale przez ponad minutę nie wykorzystali podwójnej przewagi. Później kolejny pojedynek z Odrobnym przegrał Bacul. Na kilkadziesiąt sekund przed końcem tercji Garbocz dobił krążek po strzale Sarnika i gospodarze prowadzili dwiema bramkami.

W trzeciej tercji goście po raz kolejny grali w podwójnej przewadze. Początkowo świetnie w bramce spisywał się Sobecki. Po strzale Rompkowskiego nie miał jednak nic do powiedzenia. Do ostatnich sekund na lodowej tafli trwała zażarta walka. Wynik nie uległ już zmianie, pomimo okazji obu zespołów.

W ostatnich sekundach jeden z zawodników GKS-u został sfaulowany. Wydawało się, że sędziowie podyktują rzut karny, co będzie kapitalną szansą, aby na listę strzelców wpisał się Czerkawski. Niestety, decyzja arbitrów była inna.


Konferencja prasowa

[b]Miroslav Ihnaczak [/b](trener GKS-u): Pierwsza tercja w naszym wykonaniu była słaba. W dalszej części spotkania zagraliśmy z większą koncentracją i narzuciliśmy swój styl. Strzeliliśmy bramki i udało się dowieźć wynik do końca.
[b]
Henryk Zabrocki [/b](trener Stoczniowca): Tanio skóry nie sprzedaliśmy. Było wspaniałe widowisko na zakończenie kariery Mariusza. Pierwsza tercja zadecydowała o naszej porażce. Powinniśmy strzelić więcej bramek. Dopiero w ostatniej odsłonie wróciliśmy do gry, ale na wyrównanie zabrakło czasu.

[b]Mariusz Czerkawski: [/b]Po dwóch zmianach czułem, że nie jestem jeszcze w gazie. Kilka miesięcy bez treningów dało o sobie znać. Chciałem zagrać ze wszystkimi. Jednak dobrze rozumiałem się z Baculem i Parzyszkiem. Postanowiliśmy z trenerem, że nie będziemy tego zmieniać. Wszyscy chcieli mi pomoc, abym zdobył bramkę. Niestety się nie udało, ale trafiali za to inni. To pokazało charakter drużyny. To nie jest teatr jednego aktora. Jestem dumny z wszystkich chłopców. Gra była twarda, ale fair. Było dużo sytuacji z obu stron. Widowisko. To było pożegnanie, jakie mogłem sobie wymarzyć.
autor: Sebastian Skierski, Mariusz Polak

Przeczytaj również