Tychy - Sanok 8-1

21.10.2008
Napastnicy pierwszej piątki GKS-u Tychy wystarczyli aby rozgromić KH Sanok.
Tyszanie, w drugim meczu pod wodzą nowego szkoleniowca, ponownie zwyciężyli. Po skromnej wygranej w Toruniu tym razem nie dali żadnych szans drużynie z Sanoka. Sześć z ośmiu bramek było autorstwa pierwszego ataku. - Czasem przychodzi taki dzień, w którym wszystko wychodzi. Zagraliśmy bardzo skutecznie. Strzeliliśmy sporo bramek, tracąc przy tym tylko jedną, co dodatkowo cieszy - powiedział Adrian Parzyszek, kapitan GKS-u.

Skuteczność gospodarzy rzeczywiście była imponująca. W pierwszych dwunastu minutach meczu średnio co trzy umieszczali krążek w bramce rywala. Ostre strzelanie rozpoczął Robin Bacul. Kolejne trafienia zanotowali Tomasz Proszkiewicz oraz Michał Woźnica, dlatego szkoleniowiec przyjezdnych postanowił przeprowadzić zmiany. Poprosił o czas, wysłał między słupki drugiego bramkarza i przemeblował dotychczasowy skład. Te manewry na niewiele się zdały. Parzyszek wykorzystał grę w przewadze, co praktycznie ustawiło dalszy przebieg spotkania. - Szybko strzeliliśmy cztery bramki i mogliśmy grać spokojnie. Kontrolowaliśmy w pełni sytuację na lodowisku - potwierdził Tomasz Wołkowicz, napastnik tyszan.

W drugiej tercji miejscowi nieco spuścili z tonu. Rozpoczęli od bardzo ładnej, składnej akcji, po której Wołkowicz podwyższył na 5-0, ale dalsze minuty rozgrywali już na pełnym luzie. Udało się to wykorzystać przyjezdnym. Marcin Biały otrzymał krążek zza bramki i z bliskiej odległości pokonał Arkadiusza Sobeckiego. To trafienie było jedynym, na jakie było stać sanoczan w tym pojedynku. Do końca meczu gole zdobywali już tylko tyszanie. Znów w roli głównej wystąpili atakujący z pierwszej piątki. Wynik ustalił ten, który go otworzył, a więc Bacul.

- Szybko strzelone cztery bramki ustawiły mecz. Cieszę się, że zawodnicy w pełni wypełnili swoje zadanie. Zagrali ofensywnie, ale nie zapominali przy tym o obronie - podsumował Miroslav Ihnaczak, trener GKS-u.


[b]GKS Tychy - KH Sanok 8-1 (4-0, 2-1, 2-0)
[/b]1-0 - Bacul (Wołkowicz, Parzyszek), 3:39 min
2-0 - Proszkiewicz (Garbocz), 6:15 min w przewadze 5 na 4
3-0 - Woźnica (Salamon), 9:40 min
4-0 - Parzyszek (Bacul, Gonera), 11:19 min w przewadze 5 na 4
5-0 - Wołkowicz (Parzyszek, Bacul), 24:35 min
5-1 - Biały (Połącarz), 36:25 min
6-1 - Parzyszek (Bacul), 39:27 min
7-1 - Wołkowicz (Parzyszek), 47:47 min
8-1 - Bacul (Parzyszek), 49:33 w przewadze 5 na 4
[b]
Tychy[/b]: Sobecki - Gonera, Śmiełowski; Bacul, Parzyszek, Wołkowicz - Mejka, Majkowski; Proszkiewicz, Garbocz, Sarnik - Kotlorz, Jakesz; Salamon, Bagiński, Woźnica - Banachewicz, Maćkowiak, Jakubik.
Trener Miroslav Ihnaczak.

[b]Sanok:[/b] Rocki (9:40. Janiec) - Gurican, Kubrak; Zavacky, Mucha, Caban - Rąpała, Kapica; Maciejko, Milan, R. Kostecki - Suczko, Demkowicz; Ćwikła, P. Połącarz, Grzesik - Maślak, Zieliński oraz Biały.
Trener Josef Centofalsky.

[b]Kary[/b]: 14 - 14
[b]Widzów[/b]: 200.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również