Tychy - Sanok 3-4 pd. Obrońcy Pucharu Polski za burtą rozgrywek
28.12.2010
Spotkanie od początku nie układało się po myśli tyszan, którzy przez większość czasu gry musieli gonić rywali. Już w 5. minucie prowadzenie swojej drużynie dał Zapała. GKS nie potrafił wykorzystać sytuacji, które sobie stwarzał. Druga odsłona to także nie najlepsze otwarcie w wykonaniu podopiecznych trenera Sejby. Zaledwie po minucie gry drogę do siatki Jakubowskiego znalazł Radwański. Sytuacja na tafli zmieniała się jak w kalejdoskopie. Pierwszą bramkę dla tyszan zdobył Adrian Parzyszek, posyłając gumę do bramki tuż pod poprzeczką. Wydawało się, że GKS pójdzie za ciosem i zdobędzie kolejne trafienie, ale to rywale ruszyli z kontrą i ponownie odskoczyli na dwie bramki. Vozdecky strzelił w krótki róg bramki Piotra Jakubowskiego, wykorzystując tym samym podwójną przewagę. W tej tercji przyjezdni z Sanoka stawiali już tylko na grę w obronie. - Sanok będzie teraz liczył na kontry, na które my musimy bardzo uważać. Nie mamy nic do stracenia - mówił po dwóch tercjach Parzyszek.
Kapitan tyszan nie rzucał słów na wiatr i ostatnia odsłona meczu przyniosła wyrównanie. Licznie zgromadzeni kibice GKS-u swoim głośnym dopingiem pomogli ulubieńcom. Kontaktową bramkę zdobył Vitek - po precyzyjnym strzale napastnika z Tychów krążek przeszedł między parkanami Plaskiewicza. To trafienie wlało w serca fanów sporo nadziei. Do remisu doprowadził Galant, który wykorzystał podbramkowe zamieszanie. Tyszanie starali się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale Plaskiewicz często ratował swój zespół z opresji. Tym sposobem potrzebna była dogrywka. Niestety, doliczony czas gry okazał się bardzo pechowy dla obrońców Pucharu Polski. Już po kilkunastu sekundach gola na wagę zwycięstwa dla Sanoka zdobył Ivicic.
Kapitan tyszan nie rzucał słów na wiatr i ostatnia odsłona meczu przyniosła wyrównanie. Licznie zgromadzeni kibice GKS-u swoim głośnym dopingiem pomogli ulubieńcom. Kontaktową bramkę zdobył Vitek - po precyzyjnym strzale napastnika z Tychów krążek przeszedł między parkanami Plaskiewicza. To trafienie wlało w serca fanów sporo nadziei. Do remisu doprowadził Galant, który wykorzystał podbramkowe zamieszanie. Tyszanie starali się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale Plaskiewicz często ratował swój zespół z opresji. Tym sposobem potrzebna była dogrywka. Niestety, doliczony czas gry okazał się bardzo pechowy dla obrońców Pucharu Polski. Już po kilkunastu sekundach gola na wagę zwycięstwa dla Sanoka zdobył Ivicic.
Polecane
Polska Hokej Liga